Rolls-Royce Ghost c.d.

Avatar Maciek Pertynski | 26/03/2017 9 Views 0 Likes 0 Ratings

9 Views 0 Ratings Rate it

Obraza majestatu?

To jest odezwa do wszystkich tych, którzy plują na mnie oraz na Wojtka Drzewieckiego za zohydzanie świętości, jaką jest dla nich Rolls-Royce. Że niby pokazujemy obaj najgorsze cechy Polaka, zawiść i chęć czepiactwa, narzekactwa, a przecież to jak obrażanie pamięci papieża-Polaka.

A to przecież idiotyzm…

Zrozumcie wreszcie, że Rolls-Royce zbudował swoją nieprawdopodobną i niezrównaną (może poza Bugatti) renomę na fakcie, że ABSOLUTNIE WSZYSTKO w ich samochodach było NAJLEPSZE, PERFEKCYJNE, NIEZRÓWNANE. A ponieważ bez większego problemu można dziś w takim właśnie cudownym, fantastycznie prestiżowym i luksusowym aucie znaleźć niedoróbki wskazujące na zastosowanie tanich (TANICH!) plastików, i w ogóle plastiku w miejscu, gdzie powinien być metal, cała ta legenda może się zawalić, tak jak już zaczęła się walić legenda Mercedesa czy BMW. Więc przestańcie odwracać kota ogonem, że ja czy my – zamiast się ślinić bardziej do wdrukowanej w umysły legendy niż do rzeczywistego auta – widzimy w nim normalny samochód, który powinien przede wszystkim być samochodem, potem samochodem premium, dalej samochodem najlepszym na świecie, a dopiero na koniec symbolem. A od tego drugiego określenia wzwyż niespecjalnie to idzie. A kwestia pojedynczego USB – zgadzam się, to jeden z „problemów pierwszego świata”. Ale wykorzystujący najnowocześniejsze rozwiązania swej „matki”, BMW, Rolls-Royce powinien być także nowoczesnym autem. Nie jeździ się legendą, a samochodem. Inaczej – jak to już napisałem w komentarzu na YouTube – będziemy bezrefleksyjnie ślinić się do literek RR nawet wtedy, kiedy przy próbie otwarcia drzwi zostanie nam w dłoni klamka (notabene klamki nie robią specjalnie solidnego wrażenia, mają luzy…). Więc przestańcie zarzucać nam „polaczkowość” w narzekactwie, a popatrzcie na siebie – robicie dokładnie to samo, co za socjalizmu w trakcie próbowania zachodniego piwa. Nawet jeśli to były jakieś peweksowskie szczyny, wystarczyło, że miały napisy w obcym języku i już się rodak zachwycał. Nie tędy droga. Dziś jesteśmy może i mniej zamożnymi, ale normalnymi klientami także dla najlepszych marek świata. Także u nas można, a nawet trzeba, dokładnie oglądać to, co się nam sprzedaje. Chyba że jak kiedyś mój znajomy, chcecie mieć Mercedesa choćby i bez silnika, byle stał na podwórku i gryzł w oczy sąsiadów.


9 Views 0 Ratings Rate it