MINI Cooper S Cabrio

Avatar Maciek Pertynski | 31/05/2019 255 Views 0 Likes 5 On 1 Rating

255 Views 5 On 1 Rating Rate it

https://www.youtube.com/watch?v=Nq0zSoypewE&feature=youtu.be

Mnóstwo frajdy, mnóstwo za uszami…

Od razu najważniejsze: jest to jeden z tych nielicznych samochodów, które pozwalają czerpać garściami frajdę z jazdy, wstrzykują endorfiny w żyły i przypominają, że motoryzacja to coś więcej niż tylko przemieszczanie się z punktu A do B.

Bo dwulitrowy, 192-konny silnik jest ostry jak nowa żyletka, dwusprzęgłowa, 7-stopniowa automatyczna skrzynia szybka i precyzyjna, zawieszenie ani za twarde, ani za miękkie, prowadzenie bajeczne, podsterowność zredukowana niemal do zera, szkielet auta sztywny jak nie przymierzając Mercedes klasy E Cabrio (najlepszy pod tym względem samochód czteromiejscowy, jaki znam), responsywność układów kierowniczego i hamulcowego fantastyczne, a jednak…

A jednak nie wysiadłem z tego auta w pełni zadowolony. Bo ten ostry jak żyletka silnik na wolnych obrotach pracuje i brzmi jak jednostka 3-cylindrowa, a podczas ostrego ruszania w pierwszej sekundzie po wdepnięciu gazu w ogóle nie reaguje. Cudowna skrzynia automatyczna musi być użytkowana nieprzerwanie w trybie Sport, bo inaczej (w trybie Normal/Midi, a n ie Eco!!!) włącza wyższe biegi w tempie oszałamiającym – przy 48 km/h masz już zapiętą szóstkę i żadnych szans na ostre przyspieszenie, kiedy przyjdzie co do czego. Bo przecież jeśli wdepniesz aż po kick-down, skrzynia musi zrzucić 4 biegi! W dwusprzęgłówce oznacza to aktywację co najmniej trzech siłowników i dwóch wałków! To musi trwać – i trwa. Tak długo, że właściwie jak już masz wpiętą dwójkę, to właściwie nie ma już po co… No i choć podsterowności niemal nie ma, w dość zaskakujący sposób pojawia się „torque steering”, czyli zjawisko szarpania układem kierowniczym przy przednim napędzie podczas przyspieszania na skręconych kołach. Jeśli na wejściu w skręt wymusimy na aucie (na skrzyni i silniku) trwałe zapięcie biegu, na którym chcemy z niego wyjść (czyli w trybie manualnym, tak samo, jak byśmy to robili w manualu), to musimy mieć czucie w palcach prawej stopy, bo najmniejszy nadmiar mocy wywoła „dokręcenie” kierownicy w głąb łuku. Brak szpery czy LSD – funkcji ograniczania uślizgu mechanizmu różnicowego – się kłania.

No i na okrasę spalanie… 12,8 l/100 km w teście auta segmentu B, ważącego niespełna 1400 kg i o potężnej mocy… To strasznie niedzisiejsze!

Nie piszę ani z entuzjazmem, ani z obrzydzeniem o designie, bo to moja sprawa. Mnie się podoba z zewnątrz, wewnątrz nie – i tyle. A ja lubię się dobrze czuć we wnętrzu – i to z pewnością też się przyczynia do niepełnego zadowolenia, mimo że to kapitalne auto.

previous arrow
next arrow

Slider


255 Views 5 On 1 Rating Rate it