Mazda2 `2015

Avatar Maciek Pertynski | 08/11/2014 95 Views 0 Likes 0 Ratings

95 Views 0 Ratings Rate it

Fobia Fabii

Tak naprawdę nie dla Fabii, a dla wszystkich najważniejszych graczy segmentu B, ale z czeskim bestsellerem na czele. Mazda2 jest bowiem autem wyśmienitym.

Konkurować jakością wykończenia z Audi A1, prowadzeniem – z Fordem Fiestą, komfortem jazdy – z Hyundaiem i20 i fotelami – z Volkswagenem Polo? Tak – właśnie tak robi nowa Mazda2. Z nikim nie próbuje tylko rywalizować pod względem przestronności – jest autem miejskim i tyle. Najbliżej jej pod tym względem do Fiesty, z którą dzieli także rodzaj sylwetki, odległej od pudełkowatości, tak chętnie wybieranej przez producentów aut tej klasy. Tak więc nie imponuje pojemnością, ale… Za to pod każdym innym względem jest fascynująco znakomita.

Po pierwsze, jej piękny kokpit (choć nie przepadam za takim zestawieniem zegarów) wykonano naprawdę na poziomie grubo powyżej Polo, niebezpiecznie blisko mu do Audi A1, od którego jest jednak znacznie funkcjonalniejszy dzięki lepszemu, bardziej ergonomicznemu rozkładowi elementów obsługi. Kontroler multimediów i ustawień samochodu został umieszczony między fotelami, a nie w konsoli środkowej jak w Audi, w dodatku na optymalnej do operowania nim wysokości (nie jak w MINI, na podłodze).

Po drugie, ergonomia miejsca pracy kierowcy (ta anatomiczna w sensie przystosowania do budowy człowieka) jest – i mówię to z pełną świadomością autorytarnego brzmienia tej opinii – najlepsza w tej klasie. A i poza nią niewiele aut reprezentuje tak wyśrubowany poziom. Jedynym zgrzytem jest skokowa regulacja odchylenia oparcia fotela, dźwigniowo, ale i tak znalezienie optymalnego położenia nie przedstawia sobą najmniejszego problemu – co np. w standardowych fotelach BMW, znanego właśnie ze skokowej regulacji oparcia, bywa kłopotliwe. Zważcie na punkt odniesienia: BMW, a więc z pewnością nie klasa miejska… Produkt BMW tej wielkości – MINI – przy całej swej świetności, pod względem ergonomii anatomicznej i funkcjonalnej nie może się z Mazdą równać!

Po trzecie, operowanie sprzęgłem i skrzynią biegów w tym aucie można by oferować jako oddzielną usługę rehabilitacyjną pacjentom w depresji: żeby tak przyziemne czynności dawały taką frajdę? Znamy to najwyżej z niektórych Fordów, może z jakiegoś Volkswagena – a najbardziej z… Mazdy MX5! To jest niewątpliwie specialite de la maison Mazda.

Po czwarte, tak fantastyczny „szpagat” między komfortem resorowania a sportowym prowadzeniem zdarza się ogromnie rzadko. Znów kłania się Ford Fiesta jako punkt odniesienia, tyle że Fiesta ma „szybszy” układ kierowniczy. W Mazdzie podobno z premedytacją zastosowano niewielkie opóźnienie reakcji na ruch kierownicą. Nie do końca to przekonuje mnie jako wytłumaczenie czy choćby idea, tym bardziej że mazdowski układ kierowniczy jest zdecydowanie za silnie wspomagany, nie daje zupełnie czucia i feedbacku w położeniu centralnym. Ale to naprawdę jedyna ciemniejsza strona tego znakomitego pojazdu.

Pojazdu, który poza wszystkim innym jest najlepiej wyciszonym samochodem w tej klasie – pod każdym względem, silnikowym, odgłosów toczenia czy opływu.

Jeździłem bazową wersją silnikową – z benzynowym silnikiem 1.5 75 KM. Oczywiście, zgodnie z filozofią marki, niedoładowanym. Zaskakująco wręcz sprawnym w warunkach miejskich, natomiast dość bezradnym na autostradzie, gdzie prędkość powyżej 130 km/h jest dlań już poważnym wyzwaniem. W warunkach poniżej autostrady jednak tak zmotoryzowany samochód sprawował się bardzo dobrze. Nie był demonem dynamiki, ale do zawalidrogi mu bardzo daleko. Po 80-kilometrowym odcinku testowym z bardzo zróżnicowanym sposobem traktowania pedału gazu i skrzyni biegów zanotowałem średnie spalanie na poziomie 4,9-5,2 l/100 km. Naprawdę nie ma się do czego przyczepić.

Podsumowując, jestem nową Mazdą2 zachwycony – dużo bardziej niż jej protoplastką, która w moim konkursie zdobyła tytuł Światowego Samochodu Roku 2008. Ale czekam na wersję MPS – sportową rywalkę Fiesty ST i Polo GTI. Indagowani na ten temat przedstawiciele Mazdy wili się jak robak na haczyku: okazuje się, że każdy by chciał, ale nie ma decyzji. No cóż, pozostaje mieć nadzieję…

Ceny – najwcześniej w styczniu.

 


95 Views 0 Ratings Rate it