Hyundai i30 2017

Avatar Maciek Pertynski | 18/03/2017 111 Views 0 Likes 0 Ratings

111 Views 0 Ratings Rate it

Dorzynanie watahy?

Powtarzanie w kółko, jakie to wielkie postępy robią Koreańczycy z Hyundaia, jest po prostu nudne. A jednak… Co boskie – bogu, a co cesarskie – cesarzowi. A Hyundaiowi po prostu należą się pochwały. Za nowego i30 wręcz najwyższe. Bo nawet jeśli ktoś nie uważa aktualnej stylistyki Hyundaia za atrakcyjną (ja uważam, że jest bardzo atrakcyjna), jeśli komuś nie pasuje nadmiar szarości w kokpicie, to nikt nie zdoła wymyślić żadnego zarzutu formalnego wobec tego znakomicie pomyślanego, skonstruowanego i wykonanego auta. W dodatku jeżdżącego na tak wyśmienitym układzie jezdnym, że nawet Focus nie stanowi już wyśrubowanego wzorca – musiałbym pojeździć jednym i drugim raz za razem, by zdecydować, który lepiej resoruje, będąc zarazem neutralnym mistrzem zakrętów. Jasne, zbyt silnie wspomagany układ kierowniczy mnie nieco drażni, bo za mało czuję, co się dzieje z kołami, ale to nie jest coś, co przeszkadza w codziennym użytkowaniu. Jedyne w tym aucie, co przeszkadza, to absurdalnie głęboko biorące sprzęgło, nie pozwalające na bezstresowe włączanie wstecznego i szybkie zmiany biegów w przód. To akurat bezsensowa rzecz, na szczęście wymagająca tylko 5-minutowej roboty w serwisie. O ile komuś będzie zależało…

No dobrze, jak na auto o poważnej już cenie i wyśrubowanych ambicjach, i30 ma nieco za wiele twardych plastików w kokpicie. Ale tak świetnie wyglądających i tak znakomicie spasowanych, że czepianie się jest już tylko pro forma.

Wygląda na to, że Hyundai wziął się za ostateczne dobijanie rywali…


111 Views 0 Ratings Rate it