30 milionów – and counting

Avatar Maciek Pertynski | 26/06/2019 460 Views 0 Likes 0 Ratings

460 Views 0 Ratings Rate it

https://www.youtube.com/watch?v=MQvs51hCWVo&feature=youtu.be

Ile razy można trafiać w dziesiątkę?

Najwyraźniej można za każdym razem, jeśli się naprawdę myśli o tym, czego chcą klienci i co mogłoby ich zainteresować. No i jeśli się opanuje sposób na namawianie klientów na inne rzeczy – ale bez nachalności i bez przymusu.

30 mln sprzedanych do dziś Passatów to potwierdzenie, że Volkswagen jest mistrzem nie tylko w budowaniu aut dla ludu (Garbus) czy dla każdego (Golf), ale także dla tych, którzy faktycznie zarządzają światem. Nie którzy rządzą światem, a zarządzają. A oni potrzebują po prostu jak najlepszej jakości pojazdu oferującego jak najwyższy komfort podróżowania oraz ogromną dawkę prestiżu. Oni ciężko pracują głowami i nie mają czasu zastanawiać się nad awangardowymi rozwiązaniami.

I właśnie taki jest Passat. I dlatego nawet gdy dochodzi do zupełnej zmiany generacyjnej modelu, stali klienci i fani natychmiast rozpoznają swojego idola. A cóż dopiero gdy mowa jest o aktualizacji bieżącego modelu! Stąd nie ma mowy o rewolucji, nawet ewolucję trudno wypatrzeć. Ale to pod względem wyglądu – bo technicznie Passat po prostu znów odskoczył, znów stał się tym, do którego muszą równać inni. Pod niemal identycznym nadwoziem pojawiły się dziesiątki, jeśli nie setki zupełnie nowych systemów, elementów, rozwiązań. Niektóre dostrzeżemy – wyświetlacz przezierny Head-up Display czy bezprzewodowy Apple Car Play lub multimedia jak w najnowszych Touaregu czy Arteonie – o innych możemy nie wiedzieć w ogóle nawet podróżując tym autem setki kilometrów. Jak daleko idące zmiany w silnikach, dzięki którym emisję spalin i zużycie paliwa po raz kolejny drastycznie ograniczono w wyniku ogromnym interwencjom w mechanikę i mechatronikę (nowy wał korbowy, nowe pompy cieczy i oleju, rozdzielenie systemów smarowania i chłodzenia pomiędzy podzespoły, a nawet oddzielne chłodzenie pierścieni tłokowych!). Niemniej wszystko to jest gdzieś tam w trzewiach, a my po prostu jedziemy starym znajomym. Wszystko jest jak było.

No, przynajmniej w odbiorze subiektywnym – albo do momentu, w którym po raz pierwszy samochód nam uchroni cztery litery przed efektami naszej lub innego kierowcy czy pieszego nieuwagi. Bo seryjnie mamy tu teraz istną górę systemów ochronnych i wspierających, a także wspaniale sprawne (choć o wiele oszczędniejsze materiałowo niż w Touaregu) aktywne, matrycowe lampy diodowe.

Poza tym – jak mówię: stary dobry znajomy. Ta sama przestronna, świetnie wykończona kabina, te same świetnie zaprojektowane fotele (choć w testowanym aucie środkowy fragment obicia siedziska i oparcia wywołuje okropne pocenie), ten sam wyśmienity układ kierowniczy, to samo spokojne, stabilne i komfortowe zawieszenie…

Nowy Passat jest na szczęście taki sam – choć o wiele lepszy. I choć wciąż nudny stylistycznie, nikt nie przeczy. Ale on ma przynosić spokój, ukojenie, wyciszenie. I wygląda na to, że to kolejne trafienie w dziesiątkę…

previous arrow
next arrow

Slider


460 Views 0 Ratings Rate it