Wywołany z lasu wilk?

Wcale nie tak dawno, bo raptem rok temu, mocno się mądrzyłem przy okazji testu tego auta: Kia Carens. Napisałem wówczas, że Koreańczycy błyskawicznie się uczą i że Niemcy powinni się bardzo bać tego samochodu.
Teraz więc przyszedł czas, żeby powiedzieć po raz kolejny, że Niemcy – a przynajmniej Volkswagen – też się potrafią szybko uczyć. Choć mieli w ofercie samochód z absolutnej czołówki segmentu kompaktowych vanów – Golfa Plus – i tak zrobili jego nowe wcielenie. Zmienili mu zupełnie nazwę (teraz to „Sportsvan”), ale nie oznacza to rewolucji na miarę „Fiat 125p-FSO 1500”, a wręcz przeciwnie.

To jest naprawdę zupełnie nowy samochód, i to odległy charakterem od świetnego przecież Plusa, teraz apelujący od razu także do młodych ludzi. Bo Plus miał tę wadę, że dostrzegali go wyłącznie seniorzy. Nowy Plus, przepraszam, Sportsvan, jest NAPRAWDĘ Golfem PLUS. Jest znakomitym jak zwykle Golfem, tylko z wartością dodaną. Większy, ustawniejszy, z przesuwną kanapą, co pozwala dość dowolnie kształtować transportowe zdolności, z kupą schowków… Ale de facto to Golf. Znakomicie się prowadzi, ma świetne jednostki napędowe, obfite i sensowne wyposażenie, jest bardzo bezpieczny. No, serio: Golf+

Ale dobrze, że się nazywa inaczej. Zasługuje, żeby wyrobić sobie własne „nazwisko”.

P.S. Tak mi na koniec przyszło do głowy, że nie tylko volkswagenowscy Niemcy się szybko uczą, bo w końcu BMW zrobiło sobie dopiero co własnego Carensa…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.