Volkswagen Golf GTE

Ideał. A jednak…

Auto, które uwielbiam w większości wersji i które w tej – hybrydowej plug-in – po prostu pokochałem za wybitny poziom techniczny i technologiczny oraz za absurdalną zupełnie proekologiczność i poziom bezpieczeństwa… I właśnie to auto, przed kamerą, z pełną złośliwością godną wykładu o prawie Murphy’ego, wycięło mi najpaskudniejszy dla swych konstruktorów numer. Najważniejszy system ochronny po prostu w trakcie procedury się wyłączył. Sam. I to w sytuacji, w której miał pokazać nie tylko, że ratuje życie/zdrowie, ale też (to zupełnie nowa funkcja) otacza ochroną także ruch na drodze, na której zadziałał. A to akurat jedyny z systemów autonomicznych, który nie ma prawa zawieść.

Wobec powyższego nie stać mnie na nic innego poza stwierdzeniem, że najbardziej rozczarować potrafią nas ci, których kochamy…

 

PS.

Otrzymałem od Tomka Tondera, szefa PR VW PL, bardzo rozsądne wyjaśnienie:

W samochodzie wszystko zadziałało zgodnie z założeniami producenta. Próba, podczas której system się wyłączył, była, co widać na filmie, drugim sprawdzianem systemu po pierwszym przerwaniu sekwencji przez Ciebie (bo się kończyła autostrada). Volkswagen wychodzi z założenia, że gdy człowiek zasłabnie bądź dostanie ataku serca, na pewno nie będzie miał ochoty na dalszą jazdę. Dlatego, aby ograniczyć nadużycia dot. wykorzystywania tego systemu, został on zaprogramowany tak, aby zadziałać tylko raz, podczas danego przejazdu. System oczywiście resetuje się wraz z wyłączeniem zapłonu. Jak słusznie wspomniałeś w materiale, Emegrency Assist jest systemem ratującym życie, nie jest systemem służącym do autonomicznej jazdy.

Dane i cena

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.