Volkswagen Golf e-Golf FL

Najlepszy nawet w tej wersji?

Znacie moje zdanie na temat Golfa – i nawet jeśli niektórzy z Was nie potrafią się z tym zgodzić inaczej niż wyobrażając sobie, że Volkswagen mi płaci za to, co mówię i piszę, właśnie tak jest: uważam, że mimo już 4 lat na rynku, wciąż pozostaje on najlepszym samochodem klasy kompaktowej na świecie (a pod wieloma względami nie tylko kompaktowej). Jasne, ma swoje wady, ale przez to jest prawdziwy, bo czysta perfekcja nie istnieje.

Miałem jednak – przyznaję się bez bicia – spore opory wobec e-Golfa, bo przecież „siódemka” (7. generacja Golfa) projektowana była jeszcze jako samochód BYĆ MOŻE do wykorzystania jako baza dla alternatywnych napędów. Platforma MQB, na której osadzono Golfa VII (i wszystkich jego „krewnych” w Grupie VW), jest przystosowana do wszystkich wyobrażalnych dziś napędów, ale sam w sobie Golf już nie. I trzeba go było „przysposobić”.

Ale znakomici konstruktorzy Volkswagena przeskoczyli i tę przeszkodę. Okazuje się, że podobnie jak wersja hybrydowa plug-in (czyli model GTE), tak i e-Golf jest autem tak bliskim doskonałości konstrukcyjnej, jak to możliwe. Idealne wyważenie, niezmieniona zwinność i zwrotność, bardzo dobre osiągi – i w nowym wcieleniu poliftingowym także zasięg zwiększony do 300 km (realnie ok. 250, jeśli wykorzystuje się ogrzewanie lub klimatyzację).

Auto jest bardzo obficie wyposażone, co wraz ze znaną z wszystkich innych wersji, świetną jakością wykończenia przynajmniej w dużym stopniu relatywizuje i usprawiedliwia wysoką cenę bazową (162 500 zł) – chociaż jej wysokość to przed wszystkim pochodna wciąż wysokich kosztów związanych z bateriami.

Dopóki nie mamy lepszych, a najlepiej zupełnie innych, baterii i dopóki infrastruktura energetyczna i sposób wytwarzania energii elektrycznej są u nas takie, jakie są, auto elektryczne, szczególnie za taką cenę, nie ma sensu. Ale jako samochód e-Golf jest konstrukcją kompletną i znakomitą, na pewno najlepszą także w tej kategorii.

PS. Wytwarzanie energii elektrycznej z węgla wcale nie jest w dzisiejszych czasach tak nieekologiczne, jak by tego chcieli dowieść tzw. ekolodzy (uwaga! nie mam na myśli prawdziwych ekologów, naukowców, którym chwała i szacunek za ich pracę, ale oszołomy wspinające się na kominy to właśnie tylko oszołomy albo wannabe celebryci). Sposób filtrowania i oczyszczania spalin z dzisiejszych polskich elektrowni węglowych plasują je na szczycie najbardziej czystych technologii możliwych do uzyskania bez pomocy atomistyki – której notabene powinna być jak najszybciej znów przywrócona pozycja szczytowa, bo to i najczystsze, i najwydajniejsze, i najbezpieczniejsze źródło energii. (gwiazdka: nie dotyczy Norwegii!)

E-Golf konfig

cennik e-golf_fl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

3 komentarze

  • Oczywiście ma Pan rację, że elektrownie węglowe są w miarę czyste (tzn. nie produkują smogu), niemniej samo produkowanie prądu z węgla to pieśń przeszłości. Obecnie energia wiatrowa/słoneczna + instalacje do jej magazynowania, zaczynają wygrywać _kosztowo_ z węglem, gdy policzymy wszystko – łącznie z kosztami zdrowotnymi społeczeństwa (w samej Polsce 40 000 ofiar smogu rocznie + ofiary pylicy i wypadków w kopalniach).
    A pomijając koszty, niestety spalanie węgla produkuje CO2. I choć to temat rzeka, człowiek zmienia klimat przez to, czego efekty możemy widzieć już dość spektakularnie. Nie każdy musi wierzyć 95% naukowców zajmujących się tym zagadnieniem, ale szarlatanom (pozostałym 5 %) w żadnej dziedzinie lepiej nie wierzyć.

    Pozdrawiam z wyrazami ogromnego szacunku. Ocalił mnie Pan przed Clio, Twingo i Aygo, czego efektem będzie nowa Fiesta (na dniach zamawiamy z żoną). Nigdy tego Panu nie zapomnę – dzięki za komentarze i odpisywanie na nie.

  • Dzień Dobry,
    Mój komentarz jest nieco oderwany od konkretnego modelu z testu chciałbym jednak odnieść się do generalnej oceny od jakiej zaczął Pan swój test a dotyczącej superlatyw w jakich opisał Pan model Golf w ogóle. Na wstępie, Panie Macieju uważam że prezentuje pan najlepsze możliwe testy samochodów jakie w ogóle są dostępne w polskojęzycznych kanałach internetowych. Potrafi Pan znakomicie i w bardzo wyważony sposób opisywać każdy samochód przede wszystkim przez pryzmat jego zalet (umiejętność nieosiągalna dla innych testerów). Reasumując jest to absolutnie poziom premium używając nomenklatury samochodowej ?. W zeszłym roku po raz kolejny stanąłem przed problemem wymiany samochodu, interesowały mnie samochody kompaktowe do 90 tyś. Moja lista oczywiście zawierała Golfa. Każdym samochodem odbyłem jazdę próbną a Golfem nawet trzy, dlaczego bo sam nie mogłem uwierzyć że mimo opinii wzorca w klasie nie zachwycił mnie praktycznie niczym. Testowałem wersję wyposażenia Highline silniki 1.4 TSI 125 KM i 1.6 TDI 110 KM. Znajdowałem różne drobne błędy montażowe, silniki wcale nie wyróżniały się na tle konkurencji, samochód nie prowadził się zauważalnie lepiej, nie był również bardziej przestronny ? Wyróżniała go rzeczywiście dość istotnie cena. Podobnie skonfigurowane auta konkurencji były praktycznie w każdym przypadku tańsze. Jeden z portali publikuje dane dotyczące ewentualnego ponownego zainteresowania zakupem testowanych przez użytkowników samochodów. Golfa VII w wersji 5 drzwiowej nie kupi ponownie aż 15% dotychczasowych użytkowników a sumaryczna ocena testowanych samochodów wcale nie należy do najwyższej w klasie. Samochód jest na pewno dobry ale czy najlepszy w klasie ? Czy w ogóle klasa kompakt ma swojego zdecydowanego lidera ? Dlaczego ten jeden raz nie do końca mogę się z Panem zgodzić ?

    • Bardzo dziękuję za analizę w oparciu o research 🙂
      Nie ma problemu, że się Pan ze mną nie zgadza. Ja, choć jestem upierdliwy wyjątkowo, w żadnym Golfie nie zdołałem jeszcze znaleźć powodu do przyczepienia się, a pomijając fakt, że w jego wnętrzu po prostu się bardzo dobrze czuję, uważam go za najlepiej skomponowaną sumę zalet. Oczywiście, jest mnóstwo dziedzin, w których rywale potrafią być lepsi, ale żaden nie potrafił dotąd stworzyć auta takiego, jak Golf, czyli składającego się z elementów na poziomie co najmniej bardzo dobrym w każdym przypadku.
      Jeśli chodzi o silnik 1.4 125, to na pewno jego odpowiednik w Astrze jest lepszy, ale 1.6 TDI – choć nie sprawdzi się nigdy jako auto dla fana motoryzacji – to konstrukcja genialna, prawie że nie zużywająca paliwa…