Toyota Yaris 1.5 2017

Ta też się będzie świetnie sprzedawać…

Nie, nie będę udawać, że jestem nią zachwycony, bo jest samochodem totalnie bezpłciowym. Jest też jednak autem bardzo dopracowanym i – w najnowszym swym wcieleniu – także wykończonym tyleż dobrze jakościowo, co estetycznie, a to nowa jakość w tej marce, gdzie zawsze królowały bure odcienie (bo nie kolory nawet). A ponieważ jest również bardzo dobrze wyposażona i wyceniona, przyzwoicie się prowadzi i niczym nie usiłuje zaskoczyć kierowcy, bardzo wysoko ją oceniam. W nowym swym wydaniu – szczególnie w specyfikacji specjalnej „Selection”, jak testowana – z pewnością nie tylko nie straci swej pozycji, ale co najmniej ją umocni.

Wielka szkoda, że Japończycy zdecydowali się na jednostronne skierowanie tego modelu: nie ma tu mowy o przyjęciu jakiejkolwiek innej pozycji za kierownicą niż a la kierowca autobusu (jak na krześle, z pionowymi plecami i stopami opartymi o podłogę podeszwami). Jeszcze większa szkoda, że wiedząc o swoim problemie z wyciszeniem kabin swych aut, Toyota nadal nie próbuje przeciwdziałać coraz intensywniej krytykowanej przywarze: niskiemu komfortowi akustycznemu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

9 komentarzy

  • Czy Yaris może być autem dla faceta w średnim wieku? (oczywiście nie w tym kolorze)
    Czy to raczej typowo kobiece auto..

    • Dziś nie ma już aut które można obdarzyć przydomkiem „kobiece”. Nawet Micra, tradycyjnie uważana za babskie auto, w najnowszym wcieleniu zrobiła się „cosmo”. Z drugiej strony Yaris nie jest też „macho” – to wymagałoby ostrych kształtów i solidnego rozmiaru wlotu powietrza. Yaris nie ma ani jednego ani drugiego. I w końcu p. Marek musi rozważyć czy w jego sytuacji auto nie jest przypadkiem elementem kreacji jego image. Yaris jest postrzegany raczej jako auto dla młodych i niespecjalnie nadaje się do dodawania powagi siwiejącym włosom.

  • Rzeczywiście upór Toyoty żeby nie poprawić oczywistych mankamentów auta jest niezrozumiały. Miałem do czynienia z Yarisem II generacji, poziom dźwięku w kabinie i pozycja za kierownicą były dla mnie zupełnie nieakceptowalne.

    • Dziękuję p. Maćkowi za obiektywny test yariski , w którym wypunktował to co dobre i to co złe. Jestem po kilku próbnych jazdach aut segmentu B i mimo, że najlepiej mi się jechało seatem ibizą 1.0 115KM, to raczej kupię toyotę yaris. Dlaczego ?. Ano , ja jestem już emerytem i szukałem samochodu uniwersalnego, niezbyt dużego a przede wszystkim mało awaryjnego i z tradycyjnym silnikiem wolnossącym. Właśnie silnik wolnossący czterocylindrowy 1.5 ,110Km przeważył o wyborze yaris. Czy dobrze robię ?-nie wiem -czas zweryfikuje mój wybór. Czekam właśnie na jesienno-zimowe obniżki i prawdopodobnie w niedługim czasie będę właścicielem nowego auta. Ps. p. Macieju , ja nie jestem tak doświadczonym kierowcą jak Pan i podczas próbnej jazdy toyotą, hałas w kabinie tak bardzo mi nie przeszkadzał, może dlatego, że staram się jezdzić ostrożnie i nie przekraczać znacznie prędkości 100/godz. Także ergonomia foteli i prowadzenie auta w miarę mi odpowiadało. Może ktoś się odniesie do moich stwierdzeń. Dziękuje i pozdrawiam.

      • No i jestem właścicielem nowej yariski premium z dosyć bogatym wyposażeniem. Jak już pisałem (post wyżej) , kupiłem ten model dlatego , że ma tradycyjny silnik i zapłaciłem 6 tyś. mniej w jesiennej obniżce. Co mogę powiedzieć po tygodniowym użytkowaniu – jest to autko akurat dla mnie, emeryta , który jezdzi spokojnie na krótkich, miejskich trasach. Od początku jezdzi mi się dobrze , wszystko mi pasuje nawet układ foteli czy wcale nie tak wysoki hałas silnika. Prawdopodobnie zawodowemu kierowcy to autko nie będzie pasowało, gdyż nie ma tu zbyt szybkich przyśpieszeń i super sportowej jazdy. To auto polecam tym, którzy jeżdżą spokojnie, na krótkich trasach np. po mieście , nie potrzebują wielkiego bagażnika. Ja jestem zadowolony z zakupu samochodu , z komfortu jazdy i wszystkim tym, którzy mają podobne upodobania , to autko gorąco polecam. Zenon.

        • @Anonim
          Pertyn jak waść widzi w klipach jeździ „na lenia” czyli po prostu leży na fotelu. Być może tak mu wygodnie, ale są ludzie u których taka pozycja powoduje zaciśnięcie naczyń krwionośnych w szyi prowadząc do objawów przypominających udar. Tacy docenią fotel „na sztoc” który zapobiega wystąpieniu takich dolegliwości. Pertyn ma oczywiście rację, że pozycja „na sztorc” wydłuża reakcje przy potrzebie gwałtownego hamowania, zatem każdy musi wyważyć czy chce mieć błyskawiczną reakcję czy pozycję „na baczność”.

  • Hej. Ja swoja Yariskę mam już zamówioną, powinienem ją dostać już za 6 dni. Auto ma służyć do jazdy po mieście, oraz sporadynie za miasto. To będzie moje pierwsze auto. Zobaczymy jak się spisze.