BMW nie umie robić silników!

Toyota ma spore osiągnięcia w dziedzinie gwałcenia mojej jaźni. Już raz (opisywałem to pod tym adresem) spowodowała, że wbrew sobie zacząłem namawiać Czytelników do nabycia hybrydowego modelu. Tym razem jest o wiele gorzej…

Nowy Avensis – „Coś pięknego!” – rzeczywiście jest nowy. To efekt czegoś w rodzaju drugiego liftingu zrobionego na pograniczu konstruowania nowego modelu. Zmieniono w tym aucie tak wiele, że faktycznie zasługuje na wszelkie okrzyki o nowości. Czy o pięknie, rzecz dyskusyjna, ale o gustach nie dyskutujmy. Jest estetyczne, wystarczy. W każdym razie wygląda nowocześnie i tradycyjnie zarazem, a to więcej nawet, niżby sobie życzyli fani marki.

Istotniejsze z punktu widzenia człowieka uważającego samochód za coś więcej niż środek transportu, który ma być niezawodny, jest jak znakomicie przerobiono tu układ jezdny i kierowniczy. Tym się teraz jeździ po prostu z ogromną przyjemnością. Tym większą, że i kokpit jest teraz atrakcyjny, a wykorzystane do jego produkcji materiały należą do czołówki w tej klasie. Od strony użytkowej mam do kabiny tylko jeden zarzut – notabene identyczny od 6 lat, od kiedy ten model istnieje: siedzisko fotela powinno być niżej o jakieś 5-8 cm. Tak, jak jest, ogranicza nie tylko ergonomię (bardzo dobrą), ale i komfort oraz bezpieczeństwo, bo mając 176 cm wzrostu, uderzam głową o ramę dachu wysiadając. Przy kolizji bocznej niespecjalnie mi pomoże kurtyna powietrzna, bo się otworzy poniżej.

Mimo wszystko z ogromną przyjemnością pokonałem tym autem ponad 300 km. Póki jechałem pierwszą z testowanych wersji – 2.0d – było po prostu bardzo miło. Całkiem szybko, całkiem oszczędnie. Szkoda, że silnik nabiera ochoty do zrywu dopiero tuż poniżej 2000 obr./min. Aż dziw – to przecież jedna z jednostek napędowych nabytych przez Toyotę od BMW! Druga to 1.6d. Kiedy wsiadłem za kierownicę auta z tym napędem, po 5 minutach miałem wrażenie, że firma BMW powinna zostać zlicytowana po podzieleniu na najmniejsze jednostki organizacyjne. Nie dość, że toyotowskie manualne skrzynie doczepione do tych silników pracują o wiele lepiej niż jakakolwiek manualna skrzynia w BMW kiedykolwiek, to jeszcze oba silniki są grubo poniżej przeciętnej w klasie. W przypadku tego 1.6 powiedzmy sobie szczerze: jest wręcz do bani.

Ale… Ale przecież znam je oba od dawna – to jednostki z modeli BMW 116d i 118d sprzed liftingu, czyli o dwie generacje starsze od stosowanych dziś np. w najnowszym modelu X1, który dopiero ma wejść do sprzedaży. Te w 116d i 118d napędzają również serię 3, ale starszą. I to jak napędzają! Tam są dynamiczne jak przystało na „beemkę” i nie znają stanu braku doładowania poniżej 1800 obr./min. W Avensisie natomiast nie jadą. No dobrze, ten 2.0 to jeszcze jak cię mogę. Ale 1.6 wymaga popychania pod górę…

Może inżynierowie Toyoty, którzy przecież nie są gapy i potrafią wykonać najróżniejsze „czary”, po prostu się potknęli i np. zastosowali zbyt długie przełożenie przekładni głównej, kastrując silniki w dążeniu do maksymalizacji ekonomicznej?

Jak by nie było, nie zachwyciły mnie dieslowskie Avensisy, sięgnąłem więc po reklamowaną jako wyjątkowo ekonomiczna i w ogóle świetna jednostkę benzynową 1.8. Ma 147 KM, świetnie brzmi, mało pali, jest w czołówce i tak dalej.

Oj… Nie potrafię powiedzieć, czy gorszy jest 1.6d, czy benzynowy 1.8. Ale oba są strasznie słabe. Koszmarnie. Kiedy wyrzuciłem z siebie to wyznanie wobec reprezentantów Toyoty, spytali, czy próbowałem benzynowego silnika ze skrzynią CVT. Udało mi się powstrzymać gwałtowną reakcję na to pytanie (a taką skrzynią się po prostu brzydzę) i zaciskając zęby, zaprzeczyłem. Wtedy zostałem po prostu siłą wciśnięty za kierownicę 1.8 CVT i…

No cóż, był okropny. Wył jak przystało na CVT. Reagował z opóźnieniem na gaz, jak przystało na CVT. Wkurzał mnie, jak przystało na CVT. Ale zarazem był o niebo lepszy od manualnego. Albo i o dwa nieba. Po prostu jeździł jak normalny porządny samochód. I w dodatku mniej palił…

Tak, jeśli chcecie kupić nowego Avensisa – a jest mnóstwo argumentów za tym przemawiających, w tym wyposażeniowych, jakościowych i cenowych, bardzo serio mówię, pomijając bardzo dobre własności jezdne – to wybierzcie 1.8 CVT z pełną specyfikacją. Będziecie zadowoleni. Bo to coś pięknego…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.