Mercedes klasy E 2013

Lifting, który kompletnie zmienił samochód: to jest zupełnie nowa klasa E. I nie chodzi o duperele dotyczące stylistyki – to jest rewolucyjna konstrukcja. Trudno wręcz znaleźć odpowiednie słowa, by wyrazić bezmiar zmian, jakich dokonano w tym samochodzie.


A przy tym nie stracił nic ze swego typowego charakteru: to przede wszystkim Mercedes. W sensie solidności – robi wrażenie niewzruszonego jak bazaltowa skała – auto jest chyba na jeszcze wyższym poziomie niż legendarny „Baleron” W124. Pod względem komfortu przebywania we wnętrzu i jazdy to po prostu doskonałość. Pod względem wyposażenia z zakresu bezpieczeństwa – wzorzec rynkowy.

To jest rzeczywiście archetyp Mercedesa.

Ale… Ale też dowód na możliwości marki. Bo nowa klasa E stała się też nagle autem o świetnych własnościach jezdnych. Bardzo dobrym układzie kierowniczym. Spontanicznych reakcjach na polecenia kierowcy. Stabilnym nie tylko przy jeździe na wprost, ale też z chęcią i precyzją pokonującym zakręty. I aby się tym cieszyć, wcale nie trzeba kupować wyrafinowanego sportowca, jakim jest E 63 AMG. Tak samo znakomicie prowadzą się wszystkie wersje silnikowe, nawet małe diesle. Wyjątkiem jest E 300 Bluetec Hybrid, który chyba z premedytacją uczyniono identycznie nudnym, nielubiącym dynamicznej jazdy samochodem, jak poprzednie wcielenie tego modelu. Tu nie należy szukać ani precyzji prowadzenia, ani dobrego układu kierowniczego, ani jakiejkolwiek frajdy z jazdy – tylko czystego komfortu i iście absurdalnej oszczędności paliwa. Ale już np. E 250 CDI (2,2 l i 4 cylindry) prowadzi się znakomicie. Jeździ zresztą bardzo dynamicznie, a spala niewiel więcej niż hybryda.

Na drugim końcu jest wspomniana wersja AMG, która ma 3 wcielenia: potworne, potworne 4×4 i niewyobrażalnie przerażająco potworne: AMG S 4Matic. To ostatnie zapiera dech w piersiach: 800 Nm przekazywane jest na wszystkie koła, pozwalając w niemal każdych warunkach (jak chwali się firma, nawet na śniegu czy lodzie) zapewnić pełną trakcję. Obiecywany czas rozpędzania się do 100 km/h tego dwutonowego samochodu wynosi kosmiczne 3,6 s. Wiem, że są pojazdy szybsze, ale to nie są limuzyny ani kombi o tych rozmiarach, takim luksusie i komforcie resorowania.

A to już motoryzacyjny sublimat, w nadwoziu kombi stojący na najważniejszym miejscu aut wakacyjnych w moim Garażu Marzeń.

Maj 2013

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.