Szokujące na wiele sposobów

W przeciwieństwie do wielu moich kolegów-dziennikarzy nigdy nie byłem fanem Subaru, nie marzyłem o posiadaniu takiego auta ani z wypiekami na twarzy nie śledziłem niesamowitych wyczynów tej marki w rajdach na całym świecie. Nie wiem właściwie, dlaczego – po prostu do mnie nie przemawiało. Ale wiem na pewno, że gdyby ta marka nie istniała, koniecznie należałoby ją stworzyć – a przede wszystkim samochody, jakie produkuje.

Bo produkuje auta być może nie atakujące moich emocji, za to fenomenalne technicznie. W świecie, gdzie liczy się tylko rachunek ekonomiczny, zespół natchnionych inżynierów wspieranych przez kierowców wyczynowych projektuje i buduje pojazdy, które własnościami dynamicznymi tak dalece górują nad większością innych aut, że właściwie funkcjonują we własnej rzeczywistości.

Fakt, że te niesamowite samochody rzadko kiedy są choćby niebrzydkie, a jeśli chodzi o stylistykę i wykonanie wnętrza, po prostu ręce opadają. Ale jeśli użytkownika interesuje tylko dynamika, tylko technika, ma w nosie estetyczne walory (lub ich brak). I właśnie tacy są w ogromnej większości klienci Subaru.

Najnowszy produkt Subaru jest nieco inny. Nazywa się Levorg. Już nazwa jest szokująca, bo Subaru do tej pory stosowało dla swych modeli miana doskonale rozpoznawalne. „Levorg” natomiast jest szokującą nazwą… niczego.

Ale Levorg jest szokujący na wiele sposobów, przy czym nazwa to właściwie nieistotny element. Na początek: Levorg jest… Jest po prostu pięknym samochodem. Doskonale proporcjonalnym, tyleż wyzywającym w agresywnych detalach podkreślających sportowy charakter, co eleganckim w miękkości linii, w znakomicie, na włoski sposób niemal wkomponowanych w sylwetkę kołach o optymalnej pod względem proporcji wielkości. Z każdej strony oglądanie Levorga to przyjemność. Ten samochód występuje tylko w wersji kombi – która, jak wiadomo z całej historii nowożytnej motoryzacji, bardzo rzadko pozwala się narysować ładnie, atrakcyjnie. O ile oczywiście auto ma pozostać pojazdem kombi, czyli o wysokiej użyteczności funkcjonalnej. A Levorg bezdyskusyjnie zalicza się do tego elitarnego klubu pięknych kombi. Biorąc pod uwagę dotychczasowe doświadczenia z marką, jest to fakt szokujący.

Szok estetyczny ma przedłużenie w kabinie, która jest po pierwsze wykończona znakomitymi materiałami, po drugie, z niesłychaną starannością, a po trzecie – pięknie narysowana. A jak już człowiek zajmie miejsce za kierownicą, czeka na niego kolejny wstrząs: pomijając zbyt małą regulację fotela na wysokość (nie da się tu usiąść „na podłodze”, co uwielbiam w każdego rodzaju pojeździe), ergonomia anatomiczna jest tak perfekcyjna, jak w autach… niemieckich! Podobnie jest z ergonomią funkcjonalną: znów szok – nie trzeba się zastanawiać ani chwili, co do czego służy, wszystkie elementy obsługi są intuicyjnie umieszczone i intuicyjnie się je obsługuje. Kłopot sprawi najwyżej logika menu wyświetlacza centralnego, który za wywołanie pożądanej funkcji zdaje się domagać oddania nerki. Ale udało się obejść i ten problem.

2016 Levorg cockpit

Levorg to pierwsze auto w nowoczesnej gamie Subaru, które jest jak Ford T – dostępne z każdej specyfikacji, pod warunkiem, że to będzie ta, w której się go oferuje. Wybór jest minimalny, właściwie najprościej przyjąć do wiadomości, że bierzemy, jak stoi, wymyślamy tylko kolor lakieru. To najrozsądniejsze podejście, bo Levorg i tak jest ofertą kompletną, wyposażoną w zasadzie we wszystko, z nawigacją, skórą i bezkluczykowym dostępem włącznie.

I, niestety, tylko z jednym silnikiem. To jednostka 1.6 o mocy 170 KM. Oczywiście, jak to w Subaru, jednostka przeciwsobna (boxer) i turbodoładowana. Niestety nr 2: tylko z automatyczną, bezstopniową skrzynią biegów CVT („Lineartronic”). Jak zapewne już gdzieś pisałem, organicznie nie znoszę skrzyń bezstopniowych. Warto jednak wiedzieć, że to właśnie Subaru – a dokładnie, Fuji Heavy Industries, koncern zarządzający firmą Subaru – jest de facto bogiem gromowładnym w świecie przekładni bezstopniowych. Fuji HI produkuje „od zawsze” maszyny budowlane i robocze, zaliczane do absolutnej elity elit, gdzie bezstopniowa przekładnia jest czymś w rodzaju serca mechanicznego, i gdzie jeśli się takiej przekładni nie potrafi zaprojektować, skonstruować i oprogramować, nie należy nawet otwierać ust. Nic dziwnego, że akurat w samochodach Subaru skrzynie CVT pracują w sposób akceptowalny nawet dla mnie. Nie potrafię wykrzesać z siebie zachwytu nad użytkowaniem auta z taką skrzynią, ale uczciwie przyznać muszę, że w Levorgu się ona sprawdza.

A wyzwanie postawiono przed nią duże, bo silniczek ma do uciągnięcia poważnej wielkości i masy auto, seryjnie wyposażone w dodatku w permanentny (nie ma tu nic dołączanego, żadnych sprzęgieł) napęd na cztery koła. Ponadto ponieważ to Subaru, samochód ten musi być zrywny i zwinny, musi się znakomicie trzymać drogi, reagować na każdy ruch kierownicy i kierowcy i wpędzać innych użytkowników dróg w kompleksy.

I Levorg ze swym małym silnikiem i bezstopniową skrzynią oraz symetrycznym napędem na cztery koła oraz fantastycznie czułym, ostrym układem kierowniczym – dokładnie to wszystko robi.

Szok. Po prostu szok. Po raz pierwszy w życiu napotkałem Subaru, które do mnie przemawia w pełni. Naprawdę mógłbym mieć ten samochód. Jest cholernie dobry na wiele szokujących sposobów.

A w dodatku ma szokująco dobrą cenę…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

3 komentarze

  • Genialne auto, ale nie do zaakceptowania. Co za dramat. Kupił bym je na pniu, bo żadne auto od dawna nie dało mi takiego poczucia zespolenia z maszyną, ale to spalanie mnie odrzuciło. Moc akceptowalna, ale musiałoby mieć silnik z Forstera XT, żeby zaakceptować pijacką naturę tego auta. Jeździłem przed chwilą doskonałym BMW 330i xdrive (2..0l), ale to o wiele słabsze Subaru, dało mi o wiele więcej radości. Tym bardziej szkoda. Żadne auto mnie tak nie sfrustrowało od dawna.

    • Tomek, zdziwiony jestem tym spalaniem o którym piszesz. Mi ten samochód na prawdę niewiele pali jak na swoja moc, wagę i stały napęd. Xdrive ma za to dołączany przód, no i BMW to inna półka cenowa zdecydowanie. BMW też mi się bardzo podoba. Jednakże wracając do Levorga, zrobiłem nim trasę od Suwałk do Rygi i z powrotem, jeszcze pokręciłem się po Litwie i średnio spalił mi 6.3 latem. Co prawda nie dało się tam jechać za szybko, średnio 100-120 km/h (fotoradary) ale to jest moim zdaniem dobry wynik. Przy prędkości 120 km/h mi średnio pali 7.5 l/100km. Litr więcej niż diesel Subaru, którego miałem i bardzo chwaliłem przez 5 lat. Teraz zimą mój kolega ma w Audi A4 2.0 diesel spalanie od 9 do 11 litrów….Wszystko chyba zależy od stylu jazdy, nie ma co ukrywać, że tym samochodem lubi się przycisnąć…:)

  • Zgadzam się z Wojtkiem – mam Levorga od niecałego roku i jest to najlepszy samochód jaki miałem – po prostu cudo. W tej klasie z takim wyposażeniem i cenie nie ma konkurencji. Tańszy od Skoda Octavia przy porównywalnym wyposażeniu. Tylko trzeba umieć tym jeździć – wtedy spala nawet poniżej 8 latem. Zimą mam średnie spalanie 9.2