Siekierka po dziadku

Przypomniało mi się opowiadanie o młodym drwalu, który zachwalał swój „warsztat pracy”. Czy ktoś chciał słuchać, czy nie, opowiadał, że kiedyś to robiono lepsze narzędzia: „Moja siekierka ma już 60 lat, a jak ciągle rąbie! Mam ją po dziadku, tatko zmienili obuszek, a ja trzonek!” Jak widać, to rzeczywiście ta sama siekiera od 60 lat…

Skojarzyło mi się, bo tak właśnie wyglądał lifting Toyoty Yaris: wprowadzone w tym samochodzie modyfikacje są tak rozlegle i tak głębokie, że – jak owa siekiera po dziadku – Yaris 2014 nie ma wiele wspólnego ze swym poprzednikiem. I niech za wytłumaczenie wystarczy fakt, że choć auto wygląda kompletnie inaczej, zmiany w nadwoziu miały najmniejszy zakres. A ingerencje dotknęły właściwie wszystkiego, i stylistyki, i napędów, i układu jezdnego, i kokpitu (zarówno w sensie designu, jak i materiałów wykończeniowych). Wszystkie zmiany razem kosztowały 85 000 000 euro i zajęły odpowiedzialnym za nie ludziom przeszło 500 000 roboczogodzin.

Po pierwszych jazdach można z całą pewnością powiedzieć, że działania poszły w bardzo dobrym kierunku. Auto jest dojrzalsze, lepiej się prowadzi, w jego kabinie panuje szlachetniejsza atmosfera. Najwyraźniej też wyrzucono z pracy psychopatę, który w poprzednim wcieleniu Yarisa umieścił gniazdo USB w schowku po skrajnej prawej stronie deski rozdzielczej – dało się z niego skorzystać tylko pod warunkiem, że kierowca wpiął się w nie przed zasiąściem za kierownicą. Teraz USB jest na konsoli środkowej.

No i stylistycznie auto wreszcie da się dopasować do każdego rodzaju odbiorcy, nie tylko tego kojarzonego jako typowy toyociarz, który lubi, żeby w jego otoczeniu było buro i śmiertelnie poważnie, a atrakcyjne mogą być najwyżej kobiety. Teraz i karoseria, i kokpit potrafią być i na serio, i wręcz radosne. I na pewno ładne.

Tak, ta siekierka mi się podoba, choć niektóre cechy pozostały po tej starej: pozycja na fotelu wciąż przypomina siedzenie na krześle, a kierownica ma za mały zakres regulacji. Jednak poza tym to naprawdę dobra oferta. Przy czym podstawowy silnik w zupełności wystarczy, dopłaty warto zachować na bogatsze wyposażenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.