Seat Ateca FR 1.4 TSI 150 DSG

Wygodniejszy Leon?

Tak, jak to wywiodłem w filmie, Atekę należy traktować właśnie jako crossovera, „mieszańca” kompaktowego kombi (w tym przypadku Seata Leona ST) z samochodem o większym prześwicie, a więc niebojącym się przejazdu po łące, leśnej drodze itp., ale przede wszystkim pozwalającym wygodniej wsiadać i wysiadać. Przyznam się, że coraz bardziej to do mnie przemawia, szczególnie gdy mój kręgosłup zaczyna żyć własnym, niekoniecznie zbieżnym z moim, życiem. Wystarczy jednak „przewianie”, zapalenie korzonków nerwowych lub przeforsowanie mięśni lędźwi, by to zrozumieć. Właśnie dlatego jest to „wygodniejszy Leon”. Nie ma to oczywiście nic wspólnego z komfortem resorowania czy foteli lub akustycznym, bo pod tym względem oba modele, a więc i Leon, i Ateca, są na identycznym poziomie. Na właściwie identycznym poziomie są także pod względem dynamiki (a mechanicznie są bliźniacze, specyfikacja napędowa jest także identyczna), reakcji na ruchy kierownicą i zmiany obciążenia, choć ze względu na wyżej położony środek ciężkości (różnica spora, ok. 7 cm) oczywiście bezwładność sprawia, że Ateca nie pozwoli nigdy na takie wariowanie po zakrętach, jakim się cieszyłem w teście Seata Leona Cupra (http://pertyn.com/seat-leon-cupra-300/). Ale nie znaczy to, że będzie się w szybkiej jeździe po serpentynach podpierać lusterkami, o nie! Niewiele jest aut kompaktowych, które tak żwawo i zwinnie potrafią pokonywać szybkie łuki.

Czyżby to wszystko znaczyło, że zaczynam się przekonywać do SUV-ów? Nie wiem. Prawdę mówiąc wciąż wyraźnie dostrzegam różnicę między autami nawet luksusowymi, ale zdolnymi do jazdy w prawdziwym terenie, a podwyższonymi modelami, które próbują coś udawać – oraz tymi, które niczego nie udają. Te ostatnie nazywam sobie prywatnie crossoverami, bo pozwala mi to zachować jaki-taki szacunek wobec własnych zmieniających się poglądów… Ateca zdecydowanie niczego nie udaje. Podobnie jak reszta jej „rodziny”, którą opisałem w filmie. Nawet jeśli podczas ich prezentacji i pierwszych jazd bardzo się namawia dziennikarzy do jazdy również po poligonach off-roadowych. Co jest bez sensu, bo albo są na tyle łatwe, że pokona je każde auto osobowe o prześwicie większym niż ma Ferrari czy Lamborghini, albo… Albo idźmy na piechotę.

Chyba że mamy prawdziwego off-roadera. Ale jak mawiają doświadczeni w babraniu się w błocie koledzy, im większe zdolności terenowe ma samochód, tym dalej trzeba chodzić po pomoc rolnika z ciągnikiem…

Specyfikacja SEAT Ateca PO9AG14

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.