Rolls-Royce Ghost c.d.

Obraza majestatu?

To jest odezwa do wszystkich tych, którzy plują na mnie oraz na Wojtka Drzewieckiego za zohydzanie świętości, jaką jest dla nich Rolls-Royce. Że niby pokazujemy obaj najgorsze cechy Polaka, zawiść i chęć czepiactwa, narzekactwa, a przecież to jak obrażanie pamięci papieża-Polaka.

A to przecież idiotyzm…

Zrozumcie wreszcie, że Rolls-Royce zbudował swoją nieprawdopodobną i niezrównaną (może poza Bugatti) renomę na fakcie, że ABSOLUTNIE WSZYSTKO w ich samochodach było NAJLEPSZE, PERFEKCYJNE, NIEZRÓWNANE. A ponieważ bez większego problemu można dziś w takim właśnie cudownym, fantastycznie prestiżowym i luksusowym aucie znaleźć niedoróbki wskazujące na zastosowanie tanich (TANICH!) plastików, i w ogóle plastiku w miejscu, gdzie powinien być metal, cała ta legenda może się zawalić, tak jak już zaczęła się walić legenda Mercedesa czy BMW. Więc przestańcie odwracać kota ogonem, że ja czy my – zamiast się ślinić bardziej do wdrukowanej w umysły legendy niż do rzeczywistego auta – widzimy w nim normalny samochód, który powinien przede wszystkim być samochodem, potem samochodem premium, dalej samochodem najlepszym na świecie, a dopiero na koniec symbolem. A od tego drugiego określenia wzwyż niespecjalnie to idzie. A kwestia pojedynczego USB – zgadzam się, to jeden z „problemów pierwszego świata”. Ale wykorzystujący najnowocześniejsze rozwiązania swej „matki”, BMW, Rolls-Royce powinien być także nowoczesnym autem. Nie jeździ się legendą, a samochodem. Inaczej – jak to już napisałem w komentarzu na YouTube – będziemy bezrefleksyjnie ślinić się do literek RR nawet wtedy, kiedy przy próbie otwarcia drzwi zostanie nam w dłoni klamka (notabene klamki nie robią specjalnie solidnego wrażenia, mają luzy…). Więc przestańcie zarzucać nam „polaczkowość” w narzekactwie, a popatrzcie na siebie – robicie dokładnie to samo, co za socjalizmu w trakcie próbowania zachodniego piwa. Nawet jeśli to były jakieś peweksowskie szczyny, wystarczyło, że miały napisy w obcym języku i już się rodak zachwycał. Nie tędy droga. Dziś jesteśmy może i mniej zamożnymi, ale normalnymi klientami także dla najlepszych marek świata. Także u nas można, a nawet trzeba, dokładnie oglądać to, co się nam sprzedaje. Chyba że jak kiedyś mój znajomy, chcecie mieć Mercedesa choćby i bez silnika, byle stał na podwórku i gryzł w oczy sąsiadów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

4 komentarze

  • Dzięki za komentarz, ciekawe podejście i fajne jest potraktowanie nienormalnego (wypasionego) samochodu w sposób normalny. 99% testów Rollsów, Bentleyów, Ferrari itp. to tylko ochy i achy.
    Odnośnie słabych punktów Rollsa i tych tanich plastików – to oprócz nawiewów i panelu miałeś jakieś zastrzeżenia do jakości? Podobne – okrągłe nawiewy w kolorze chromu stosuje aktualnie mercedes w c, e, s-klasie (barokowy kokpit) – w s-klasie to metal, czy też plastik? Zdziwiły mnie też luzy na klamkach, dotykałem te w starym Phantomie (ok. 2006 rok) i wrażenie solidności pozostawiły.

    Jeśli mówimy o jakości gorszej, lepszej, to co jest dla Ciebie jej wyznacznikiem? Audi? Rolls jest suma sumarów gorzej wykończony w niuansach od Audi A8? Czy po prostu nie jest ideałem jak na tą cenę? Bo rozumiem, że jednak jakość Ghosta vs. BMW 760 Li to czuć tą różnicę w niuansach?

    • Nie chcę tworzyć jakichś fikcji w rodzaju „jakość absolutna”, bo nie da się oceniać wykonania i wykończenia w oderwaniu od klasy i ceny produktu. W przypadku marek premium lub jeszcze wyższej plasowanych po prostu nie ma mowy, bym zaakceptował materiały lub sposób wykonania gorsze od co najmniej bardzo dobrych. Właśnie dlatego Mercedes i BMW tak mnie drażnią od mniej więcej 12 lat (obie marki zaczęły nagle oszczędzać w podobny sposób). Tak, nawet w klasie S te nawiewy nie są z aluminium czy szlachetnej stali (jak to mamy nawet w Audi A3!!!), nie wspominając już o tym, że w klasie S obowiązkowo musimy „podziwiać” raczej tani tablet zamiast klasycznych zegarów (które zapewne byłyby dużo droższe). Klamki w Ghoscie się ruszały – tak samo, jak klamki w BMW serii 7.
      Tak, wyznacznikiem jakości jest bezdyskusyjnie Audi, choć i tu poniżej A4 trafiają się poważne wtopy (stosowanie twardego plastiku na tylnych drzwiach i poniżej linii kolan w kokpicie – czy wręcz wprost w kokpicie, jak w A1/Q2 oraz miejscami w nowym Q5).
      To bardzo trudny temat, ale nigdy nie przestanę wytykać, że albo ktoś jest szlachcicem, albo ma słomę w butach

  • Świetnie napisane! Moim zdaniem powyższy tekst razem z materiałem wideo tworzy naprawdę spójną całość, która jest znakomitą odskocznią od sztampowych i tworzonych „pod dyktando” testów na innych portalach.. Gratuluję fachowości, dystansu i poziomu erudycji.
    Pozdrawiam serdecznie!