Volkswagen Golf Variant 2014

Tak, właśnie pięć dni męczyłem się z tym samochodem. Pomagał mi syn, który całkiem nieźle „ogarnia kuwetę” – a potem i córka, i żona, bo co cztery głowy, to nie jedna. I nic!


Dopiero gdy nadszedł dzień zwrotu, rzutem na taśmę wymyśliliśmy pospołu z córą: na biegu jałowym obroty pływają w zależności od głębokości wciśnięcia (lub nie) hamulca. W efekcie czasem (czasem!) zdarza się, że jeśli auto jest na biegu, po puszczeniu hamulca nie rusza spokojnie, a lekko (lekko!) szarpie.

No – i to tyle wad, jakie zdołaliśmy znaleźć w tym samochodzie. Prowadzi się optymalnie, jak przystało na auto rodzinne, ale pozwala na bardzo wiele, jeśli tej rodzinie zachce się pojechać szybciej. Bo hamuje też bez najmniejszego zarzutu, nawet wydaje mi się, że jest bardziej odporny na zmęczenie niż krótki Golf. Układ kierowniczy precyzyjny, ale bez ambicji sportowych, więc pozwala na bezstresową podróż, ale jak przyjdzie co do czego, dokładnie przekazuje polecenia kierowcy na koła i dokładnie informuje kierowcę o tym, co z owymi kołami się dzieje. Podsterowność jest wyraźniejsza niż w hatchbacku, ale wciąż doskonale akcentowana i w pełni kontrolowalna. Resorowanie – optymalne. Reakcje na nierówności krótkie: optymalne. Reakcje na nierówności poprzeczne długie: brak reakcji. Reakcje na koleiny: w pełni zrównoważone. Silnik zrywny i mocny w całym zakresie obrotów, ale nie dostrzegam ani jednej jego przewagi nad poprzednikiem 140-konnym. Wręcz tamten był oszczędniejszy, a poza tym nigdy nie pływały mu obroty, z DSG czy z manualem. No dobrze – nowa wersja lepiej brzmi, bo ma wałki wyrównoważające (co zapewne tłumaczy także zwiększone zużycie paliwa).

Kabina i bagażnik są wykończone znakomicie, zarówno pod względem materiałowym, jak i spasowania oraz zamocowania. Fotele – świetne.

Cholera. Wspaniały wóz.

Wrzesień 2013

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.