Pertyn za Wielką Wodą cz. 2

Teksańska masakra z Kią Sportage i State Trooperem

Po nowojorskich szaleństwach turystycznych (dla przypomnienia: 15-20 km dziennie zwiedzania) związanych nierozdzielnie z finałem konkursu na Światowy Samochód Roku, przyszedł czas na wizytę w Teksasie, gdzie jeszcze nigdy nie byłem, a gdzie zaistniała poważna szansa na zrobienie bardzo ciekawego materiału motoryzacyjnego. Fakt, że nic nie wyszło z głównej przyczyny (fabryka GM, gdzie robione są m.in. Chevrolety Suburban, GMC Yukon i Cadillaki Escalade, a którą miałem zwiedzać, została w części awaryjnie zamknięta i przechodzi częściową przebudowę), nie zmienił planów, bo i tak wciąż przede mną trzeci tydzień – w Meksyku. A jak wiadomo, jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma. Więc trzeba było wyciągnąć z tego, co się ma, jak najwięcej. Czyli – jeździć, robić zdjęcia i filmy, obserwować, pytać, notować. I montować film, który możecie dziś obejrzeć. A także…

Niektórzy z Was już czytali ten opis, wrzuciłem go bezpośrednio po wydarzeniu, którego byłem niechcący uczestnikiem. Otóż miałem okoliczność z Law Enforcement, czyli Siłami Prawa:

No to jestem oficjalnie notowany także w USA 🙂
Wczoraj wykonywałem trasę Kią Sportage z Denton pod Dallas do Boerne pod San Antonio daleko na południu (razem w obie strony prawie równe 1000 km). Jechałem w cały czas na tempomacie, ustawionym na 2-3 mile powyżej limitu, by prędkość rzeczywista była jak najbliżej wymaganej – zostałem dokładnie poinstruowany przed przyjazdem do Teksasu, że tu nie ma żartów. Zresztą dużo przy okazji zwiedzałem, więc nie było sensu się wychylać. W drodze powrotnej, już w szarówce po zachodzie słońca, zostałem „zdjęty” z autostrady przez State Troopera po tym, jak nie mogąc namówić jadącego uparcie lewym pasem na pustej drodze gościa w Silverado, który w dodatku przy ograniczeniu do 70 mil jechał nieco ponad 50, rozeźlony wyprzedziłem go z prawej (niedozwolone), wciskając gaz nieco za mocno. Pan Policjant, który jak się okazało, jechał 200 m za nami i wszystko obserwował, ściągnął nas obu na prawo, na żwirek na poboczu (swoją drogą, to jest fajne u nich z tym, że autostrady ani nie są ogrodzone, ani nie ma problemu z zatrzymywaniem się na poboczu).
Najpierw podszedł do mnie – wykonałem całą wbitą w głowę sekwencję z zapalaniem światła w kabinie, otwieraniem obu przednich okien do 1/3 wysokości i spokojnym oczekiwaniu z dłońmi na kierownicy. Zajrzał do środka od prawej, pokiwał głową i powiedział, że mam czekać, najpierw załatwi tego drugiego. ”Nie musi pan gasić silnika, ale proszę się nie ruszać”. OK, w końcu to Teksas, tu każdy może mieć broń, wolno ją nosić w ukryciu, więc lepiej grzecznie… Po mniej więcej 25 minutach wrócił do mnie, znów od prawej, od pobocza. „Ubezpieczenie auta i prawo jazdy proszę”. Miałem już przygotowane, ale obejrzawszy prawo jazdy, poprosił jeszcze o paszport. Zgodnie z zaleceniami, odpowiedziałem, że muszę sięgnąć do tyłu – plecaczek był na podłodze za przednim siedzeniem. „Go ahead”– odparł, ale cofnął się tak, by widzieć, co robię. Obejrzał dokumenty (auto z wypożyczalni), oddał wszystko poza paszportem i dopiero zaczął wykład: „Widzi pan, dał się pan sprowokować głupkowi. Ja jechałem za wami i już miałem go zdjąć, kiedy pan się wkurzył i wykonał dwie niedozwolone czynności – bo przecież w dodatku sporo pan przekroczył limit prędkości, jak go pan wyprzedzał. I teraz wiedząc, że to ten drugi jest grzesznikiem [oryginalne!!! – MP], muszę pana też ukarać. Daję panu oficjalne ostrzeżenie, bez kary finansowej, bo został pan sprowokowany – ale proszę pamiętać na przyszłość, że to nie oznacza przyzwolenia na łamanie prawa. Wpisuję panu tylko speeding, bez wyprzedzania z prawej, bo za dwa wykroczenia musiałby pan już dostać mandat, a speeding nie jest tak poważny, jak reckless driving, a tak się traktuje wyprzedzanie z prawej. Miłego wieczoru i proszę trzymać nerwy na wodzy.”

Szacun…

Aha, ponieważ powstała kwestia sporna, czy rzeczywiście nie wolno wyprzedzać z prawej, skoro cały czas to się tu robi, udałem się na konsultacje do pana officera pilnującego porządku na szosie:

Jest tak: wyprzedzanie (nie tylko z prawej, a w ogóle) to wyraźnie zamierzony manewr ze zmianą toru ruchu po to, by pojechać szybciej od innego uczestnika ruchu, który jeśli się go przeprowadza po prawej, jest dość poważnym wykroczeniem drogowym również w Teksasie. Jazda po prawej stronie innego auta szybciej od niego, jeśli jedziemy po wielopasmowej, to nie wyprzedzanie, a jazda „z prądem”, czyli tak samo jeśli jest korek i prawy pas przesuwa się szybciej od środkowego czy lewego, to nie jest wyprzedzanie. A więc dokładnie tak samo, jak jest w Niemczech, czego wielu ludzi nie pojmuje.
A generalnie law enforcement usiłuje przekonać zi Texans do jeżdżenia jak najbliżej prawej krawędzi jezdni, a blokowanie lewego pasa jest traktowane jako istotne wykroczenie (i poważny nietakt towarzyski :))

No i jeszcze, bo nie powiedziałem tego w filmie, a wielu się zainteresuje: mimo dolegliwości kręgosłupowych pokonywanie tak wielkich odległości za kierownicą zupełnie bazowo wyposażonej Kii Sportage nie spowodowało najmniejszych problemów z plecami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.