Znów o krok bliżej

Piękne nadwozie, bardzo dobry układ jezdny, znakomity układ kierowniczy i dobre rozplanowanie wnętrza – nowa Astra po raz kolejny pokazuje, że Opel potrafi. Także kokpit jest atrakcyjny stylistycznie, a nowa koncepcja obsługi połączona z wielkim, czułym ekranem – co najmniej dobra. No i w dodatku te wspaniałe fotele – w testowanej wersji topowe „meble” AGR wykonane we współpracy z najlepszymi ortopedami – po prostu wyśmienite.

2016 astra cockpit

Nie ma jednak co ukrywać: choć Astra znów zbliżyła się mocno do Golfa, wciąż na jego tle wypada gorzej. Podstawowe zarzuty to nadmiar twardych plastików w kabinie oraz uparte sięganie po niewłaściwe przełożenia skrzyni biegów. Nic nie da wyposażanie auta nawet w tak przyjemne w prowadzeniu silniki, jak testowy 1.4 turbo (150 KM), jeśli nie daje się im szansy na wykazanie się elastycznością typową dla nowoczesnych jednostek benzynowych. Bo upiornie długie przełożenie główne stosowane pod hasłem obniżania zużycia paliwa wymuszają na kierowcy kręcenie silnika do wysokich obrotów. I dzieje się to odruchowo, bo skoro w założeniu tak dynamiczna jednostka w praktyce po prostu nie ciągnie, to się ją depcze. I z planowanej oszczędności – nici. W dodatku taka charakterystyka zespołu napędowego znacząco wpływa na pogorszenie postrzegania auta, a to nie wróży dobrze sprzedaży. Źle mi się jedzie? Nie kupię… Nawet jeśli obiektywnie samochód prowadzi się tak dobrze i neutralnie, z taką łatwością pokonuje zakręty i jest wbrew pierwszemu wrażeniu tak miły w obsłudze, jak ta nowa Astra.

Szkoda. Bo to jeden z najładniejszych samochodów na rynku – i nie tylko najładniejszych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.