Subaru Outback 2.0d Lineartronic

Outback to SUV bazujący na modelu Legacy. W aktualnej wersji nadwoziowej i wyposażeniowej znamy go już od końca 2009 r., ale od czerwca br. auto oferowane jest z zupełnie nowym zespołem napędowym: do słynnego dwulitrowego turbodiesla w układzie boxer (jedyny na świecie) można dokupić kosztem nieco ponad 8000 zł automatyczną skrzynię biegów.
Wśród rywali – SUV-ów bazujących na co większych autach kompaktowych oraz klasy średniej – nie jest to nic nowego, ale Subaru dość konsekwentnie odmawia uczestnictwa w „owczych pędach”. Bardzo długo nie miało w ofercie diesla, co odcinało markę od wielu potencjalnych klientów – podobnie było z automatem, kiedy diesla już do oferty wprowadziło. Problem w tym, że automatyczne przekładnie, jakie Subaru miewało przedtem w swojej ofercie, były konstrukcjami przeraźliwie wręcz starymi na tle osiągnięć konkurencyjnych. Zaś przekładnie bezstopniowe, które ta marka stosuje seryjnie od 30 lat w autach osobowych, są w firmie-matce (Fuji Heavy Industries) czymś niezwykle naturalnym, znanym od lat 50. ubiegłego wieku. Nic dziwnego – bezstopniowa skrzynia biegów jest idealnym uzupełnieniem silników w maszynach roboczych.

I tak narodziła się skrzynia Lineartronic. CVT, czyli o stałozmiennym przełożeniu.

Usłyszawszy o tym, wcale nie byłem zachwycony. Nie lubię skrzyń CVT, bo utrzymują silnik praktycznie cały czas na identycznych obrotach, przez co można odnieść takie wrażenie jak kiedy niewprawny kierowca nie potrafi puścić sprzęgła i „pali je”. Faktem jest, że nowoczesne skrzynie CVT pozwalają na ogromną poprawę ekonomiki pracy zespołów napędowych, ale przecież mówimy o Subaru, czyli najważniejsze są osiągi!

Okazuje się, że można inaczej. Wyposażone w Lineartronic Subaru Outback 2.0d jest niezwykle sprawnym samochodem, reagującym na każdy ruch pedału gazu z o wiele większą spontanicznością niż można by się spodziewać po relacji mocy i momentu obrotowego silnika do naprawdę dużej masy auta. I nie da się ukryć, że w głównej mierze jest to zasługa nowej skrzyni, utrzymującej silnik nie tylko w optymalnym zakresie obrotów w sensie wytwarzanej siły przy minimalnym zużyciu energii, ale też nie pozwalającej, by na dynamikę auta miały wpływ opóźnienia wynikające z bezwładu turbodoładowania.

Bardzo udane połączenie. A powtarzam: ja nie lubię skrzyń CVT…

Lipiec 2013

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.