Nic mi więcej nie potrzeba

Opisywałem już tu ten samochód – i miałem do powiedzenia wyłącznie dobre rzeczy.

Teraz mała dokładka: choć w Sportsvanie można mieć znakomite diesle, od początku miałem rację, że optymalny jest nowoczesny silnik benzynowy 1.4/150. Jako wielbiciel wysokiego momentu obrotowego zapewnianego przez jednostki wysokoprężne całkowicie uległem czarowi tego silniczka, który jest jak szampon w reklamie „dwa w jednym”: potrafi z równym wdziękiem pracować jako użytkowany na niskich obrotach (ściśle wedle ekowskazań) napęd do spokojnego przemieszczania się po mieście kosztem zaskakująco niskiego zużycia paliwa (ok. 6 l/100 km), wykazując przy tym całkiem dobrą elastyczność – ciągnie od niskiej prędkości obrotowej niewiele w sumie słabiej niż diesel! A jednocześnie – poganiany przez kierowcę z temperamentem – pokazuje, że jest nowoczesną jednostką benzynową, której niestraszne jest wkręcanie się do czerwonego pola, i to bez straty dynamiki przyspieszania.

Ale wtedy… Zaskakuje ponownie: wtedy życzy sobie zaledwie o półtora litra więcej na 100 km.

Tak, 1.4 TSI 150 to – jak i w Seacie Leonie – po raz kolejny mój wybór w samochodzie Grupy VW.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.