Mercedes X 250d

Nissan ubogacony

Nie ma nic więcej do dodania: to jest Nissan Navara „z plusem”. Znaczy, dokładnie – z gwiazdką. A nawet wieloma gwiazdkami. Wszystkie mu po prostu przyczepiono w miejsce napisów „Nissan” i tak powstał Mercedes X. Ten iks nie oznacza na szczęście amerykańskiego znacznika filmów dla dorosłych, ale dzięki możliwościom off-roadowym i generalnie transportowym, jakie wniósł do tego mariażu Nissan, z pewnością jest to pojazd bardzo na serio – i nie dla smarkaczy.

Niestety, nie jest również dla tych, którzy się przyzwyczaili do tego, że Mercedes to pewien POZIOM. W sensie klasy (nie tylko tej w oznaczeniu modelowym X-Klasse), w sensie komfortu, w sensie przemyślanych rozwiązań. Bo ten Nis-Cedes X ma z Mercedesa tylko zegary, wyświetlacz centralny i sterownik multimediów, a także nieco bardziej elegancko wykończony kokpit. Ale nie ma tu choćby miejsca na odłożenie czegokolwiek, czego nie należy trzymać w rękach podczas prowadzenia auta. Np. telefonu. A kierownica jest regulowana tylko na wysokość. Nie ma mowy o w pełni komfortowej pozycji za kierownicą, nie ma też mowy po poczuciu jazdy Mercedesem, bo zawieszenie tego auta jest po prostu robocze.

Gdzież więc cały ten ósmy cud świata, który obiecuje Mercedes w swych reklamach? Ja go nie widzę.

Dla mnie to smutne.

Aha, byłbym zapomniał: od tego auta nawet się nie da odliczyć VATu. Bo ma podwójną kabinę.

konfig

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.