Mercedes E Cabriolet

Trzeci, który mogę mieć

Tak, jestem grymaśny. Tak, wybrzydzam. Tak, nie lubię SUV-ów – ale kabriolety też mnie nie podniecają do szaleństwa. Jeszcze przed tym wyjazdem na prezentację nowej klasy E Cabriolet uważałem, że istnieją tylko dwa kabriolety, które akceptuję/lubię/mogę mieć (Mazda MX-5 i Porsche Boxster, oba z ostatnich dwóch generacji, silnik bez znaczenia). Teraz wiem, że nic nie jest dane na zawsze.

Bo Mercedes zrobił mi krzywdę w głowę. Ten samochód jest tak znakomicie zaprojektowany i skonstruowany, tak wyśmienicie jeździ, jest tak daleki od tego, co zwykle prezentują sobą nadwozia czteroosobowych kabrioletów w sensie sztywności strukturalnej i pracy karoserii, że po prostu musiałem się zakochać. I to jak!

Nie dlatego, że to najpiękniejszy kabriolet wszech czasów. To nawet nie jest najpiękniejszy kabriolet Mercedesa, bo pod tym względem nikt i nic nie zagrozi klasie S cabrio sprzed lat 45, zresztą 190 SL (1954) też pozostanie w czołówce. Ale jako całość, jako po prostu samochód, nowa klasa E Cabriolet jest niezrównana. I to zarówno w stanie odkrytym, jak z dachem – bo wówczas nagle się okazuje, że materiałowy dach potrafi być a/ równie cichy jak stalowy i b/ siedząc pod takim dachem, nie ma się ani poczucia przytłoczenia, ani klaustrofobii, ani żadnego innego niemiłego doznania. No, chyba że się siedzi z tyłu – bo choć jest tu teraz wystarczająco miejsca, by podróżowała tu osoba dorosła (ja przejechałem z tyłu i pod gołym niebem, i pod dachem ok. 100 km), to jednak wyprofilowanie obu tylnych siedzeń nie tylko nie dorasta do wspaniałości przednich foteli, ale jest po prostu złe. Co nie znaczy, że po swojej przygodzie na tylnym fotelu wysiadłem połamany czy choćby obolały. Nie, to na pewno nie! Po prostu jest tam zdecydowanie gorzej niż z przodu, a do dobrych rzeczy itd.

Kokpit, oszpecony okropnym, ale i genialnym funkcjonalnie tabletem, jest typowo barokowy dla marki, co w niczym nie zmienia postaci rzeczy: jest tu elegancko i funkcjonalnie. Nowy wyświetlacz centralny jest dużo wyższej jakości, system audio Burmester jest świetny, a fabryczne windszoty (przedni, nad szybą – widać go w ujęciach z przedniej kamery – i tylny, między zagłówkami tylnych siedzeń), automatycznie wysuwane, są bardzo skuteczne. No i to prowadzenie! Dopracowany układ kierowniczy o zmiennym przełożeniu, wyśmienite hamulce i po prostu boskie resorowanie pneumatyczne Airmatic – wszystko to razem pozwala na taką frajdę z jazdy, jakiej nigdy w życiu nie spodziewałem się po dużym kabriolecie. Szczególnie tej marki, umówmy się…

Fantastyczne auto – Aldono S., jesteś na musiku.

P.S. Ostatnie cztery zdjęcia pochodzą z Courmayeur, gdzie nowa klasa E Cabriolet miała prezentację. Auto zostało wstawione na taras widokowy pośredniej stacji kolejki na Mont Blanc…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.