Maciej czy maciej?

Zrzut ekranu 2014-04-13 o 19.39.50 Tak naprawdę to jest tekst skierowany do Rady Języka Polskiego, której wykładnię pokazuje załączony zrzut ekranowy (a ten drugi jest z PWN, z Wielkiego Słownika Ortograficznego). Piszę go jednak tu, bo może jakieś pospolite ruszenie się zbierze, może coś razem przepchniemy…

A chodzi o pewien totalny absurd obowiązujący w polskiej ortografii – absurd, którego nikt nie jest mi w stanie wytłumaczyć (chodzi o logikę, a nie tłumaczenie „rodzicielskie”, czyli „bo tak!”): pisownię nazw samochodów.

Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że choć uwielbiam zabawy językowe, kocham wulgaryzmy i namiętnie wgryzam się w kalambury, mam obsesję prawidłowego używania języka w mowie i piśmie. Że dostaję pryszczy ze złości i obrzydzenia, kiedy ktoś gubi mianownik albo go zmienia w środku zdania, kiedy powstają potworki językowe typu „dziecko zbite tatusiem”, kiedy robi się błędy stylistyczne, o ortograficznych nie wspominając. Nie potrafię się jednak zmusić do stosowania pisowni uznawanej przez polskie słowniki i autorytety za obowiązującą w kwestii samochodów.

Zrzut ekranu 2014-04-13 o 19.39.00Cóż to bowiem znaczy (patrz załączone zrzuty ekranowe), że „Nazwy firm, marek i typów wyrobów przemysłowych pisze się wielką literą, nazwy samych tych wyrobów jako nazwy pospolite – małą”? Dla mnie jest to gorzej niż bzdura – to sankcjonowanie sytuacji, w której imię Maciej powinno się pisać z małej litery – chyba że „Jeśli słowu takiemu towarzyszy wyraz wskazujący na to, że mamy do czynienia z nazwą marki czy firmy – piszemy je wielką literą”. Rozwinięciem tej ciekawej teorii jest pisownia „ford”, ale „Ford Focus”, gdzie „Focus” jest owym wskaźnikiem, że mamy do czynienia z marką, firmą.

Czyli „Mam na imię maciej”, ale „Mam na imię Maciej Pertyński”, gdzie wedle tej logiki „maciej” jest nazwą pospolitą, a Pertyński – marką, czyli Maciejem z wielkiej litery mogę być tylko jako Maciej Pertyński.

I proszę, żeby mi nikt nie tłumaczył, że moje porównanie jest głupie. Bo tak samo nie ma nic pospolitego w imieniu, jak w nazwie własnej – imieniu samochodu. To właśnie dlatego w każdej gazecie motoryzacyjnej nazwy samochodów pisze się z wielkiej litery – chyba że sam producent życzy sobie inaczej (smart, cee’d).

Szanowni Państwo Profesorostwo: zlikwidujcie ten nielogiczny zjazd na manowce z autostrady polszczyzny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.