Który zrobiłeś mi wodę z mózgu…

BMW M135i czy Mercedes A 45 AMG były porywające, ale moim idolem w klasie Hot Hatch zostało Audi S3.


Nie dlatego, żeby było szybsze od tamtych dwóch, bo Mercedes jest nie do pokonania wśród samochodów homologowanych do normalnego ruchu. Nie żeby się lepiej prowadziło od tamtych dwóch, bo tylnonapędowe BMW pozwala na takie rzeczy, jakich podsterowne quattro bardzo nie lubi – a które bardzo lubią ludzie kochający samochody dla samej jazdy. Ale ze swą niewyobrażalnie wyśrubowaną jakością wykończenia kabiny, ze swym idealnie wyważonym komfortem jazdy, ze swymi znakomitymi (nawet jeśli słabszymi od rywali) osiągami i absolutną wszechstronnością użytkową oraz nienarzucającym się, spokojnym wyglądem po prostu jawiło mi się samochodem zbliżonym do ideału.

I w przekonaniu tym tkwiłem bardzo długo, przekonując wręcz wszystkich, że gdybym mógł, to właśnie tylko S3. A przecież poziom i wszechstronność tego modelu nie tylko mnie przekonały; Audi A3 zostało światowym Samochodem Roku 2014.

I nagle dostałem do objeżdżenia „to samo, tylko wtórne, gorsze, plebejskie…” Czyli również 300-konnego Golfa R. Z tym samym silnikiem co Audi S3, tym samym zawieszeniem, tą samą skrzynią biegów… No, generalnie to samo, tylko w bardziej plebejskim opakowaniu. I naprawdę cała moja konstrukcja myślowa, całe moje postrzeganie świata motoryzacyjnego uległo wstrząsowi. Golf R zrobił mi wodę z mózgu.

Mówiąc w największym skrócie, on ma wszystkie te same cechy, co S3, tylko właściwie wszystko robi lepiej. Jego silnik inaczej zestrojono, więc jest agresywniejszy (choć zarazem mniej pali – szok!), a i zrywniejszy od Audi. Jego zawieszenie – jeśli ma adaptacyjne amortyzatory – jest bardziej wszechstronne niż w Audi, bo zapewnia bardzo wysoki komfort jazdy albo zupełny „beton” doskonale sprawdzający się na torze. A przy tym ociupinę zmieniona geometria przedniego zawieszenia sprawia, że Golf jest mniej podsterowny od „szlachetnego bliźniaka”. Mamy tu też nieco mniejsze przełożenie układu kierowniczego i trochę ostrzejszy charakter dwusprzęgłowej skrzyni biegów. No i większą kabinę.

Która w dodatku wcale nie jest gorsza jakościowo niż w Audi! To znaczy – by zachować proporcje – w S3 na pewno panuje szlachetniejsza atmosfera, ale ani materiałowo, ani wykończeniowo Golf nie ustępuje wiele. A jeśli chodzi o funkcjonalność, jest dużo lepszy – wielki dotykowy wyświetlacz i proste menu sterowania multimediami i nastawami auta czynią obsługę pokładową tak łatwą, że tylko iDrive w BMW daje więcej.

Tak, Golf R jest wspaniały. Tak, chcę go. Bardzo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.