Kia Stinger 2.0 – polska dogrywka

Niestety, wiadomości są złe…

Złe, bo jeżeli jedynym kontrargumentem przeciwko Stingerowi jest brak flokowania w kieszeniach drzwiowych, to znaczy, że to auto po prostu trzeba mieć. Bo pali przyzwoicie, nawet na 19-calowych kołach nie boi się najgorszych polskich ulic, wciąż świetnie wygląda i jeździ, jego fotele są świetne, ergonomia doskonała, nawet audio znakomite – no to co? Będziemy pieprzyć o taniej marce, czy pogadamy o fantastycznym samochodzie?

OK, testowana wersja 2.0 Turbo o mocy 255 KM ma jedną wadę (łatwą dla koncernu Kia d naprawienia): nie można jej mieć z napędem na 4 koła. A byłoby dobrze, bo ten silnik ma naprawdę „kopa”.

Trzymam kciuki, żeby było, jak 15 lat temu z Fordem Mondeo. Marka Ford była wówczas cieniem samej siebie, model Mondeo (ten poprzedni, sprzed 2001 r.) niemal się nie liczył na rynku. Po czym jak piorun w stado owiec przywaliło w rynek nowe Mondeo i nagle – cytuję z pamięci, ale raczej wiernie – niemieccy dziennikarze pisali „Nie zdziwcie się, jeśli Wasz sąsiad, poważny młody menedżer, zamiast nowego Audi A4 nagle zajedzie pod swą willę nowym Mondeo”.

No więc nie zdziwcie się, jeśli nagle najostrzejsza rywalizacja o emocje zacznie się rozgrywać między Alfą Romeo a Kią.

Serio.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

20 komentarzy

  • Dzień dobry.Panie Macieju miałem okazję odbyć jazdę testową autem podobnej specyfikacji.Samochód jest wręcz „przekapitalny” i rzeczywiście dwie wady ,które zauważyłem to brak flokowania kieszeni i niedostępny napęd na 4 koła dla wersji 2.0.Auto z tym silnikiem i napędem AWD byłoby wręcz idealne(zapewne wiedzą o tym w koncernie),bo według mnie taka specyfikacja położyłaby sprzedaż wersji 3.3(mimo atrakcyjniejszego układu hamulcowego).Dodatkowo powstał kolejny problem ,a mianowicie: skąd wziąć na to pieniądze?
    Serdecznie Pana pozdrawiam.

  • Panie Macieju, test 2.0 L wersji, a ani slowa nie powiedzial Pan o silniku………..cos przeoczylem ?

  • Witam.
    Panie Macieju podzielam pana opinię o tym autku, jeździłem jest super. Notabene bardzo na nią czekałem z chęcią wzięcia auta w leasing i to dokładnie wersję 2,0 GT Line + pakiet technologiczny + lakier, suma 184000. Lecz jest „ale”.
    Jeździłem Oplem Insignią Grand Sport 2,0l 260KM podobny rozstaw osi i komfort podróżowania. Jest ogromny dylemat, bo Opel w mojej specyfikacji kosztuje 170000 już z felgami 20” za 3000 dla wersji Elite, które nie muszą być.
    „Ale”, no właśnie, Opel ma wszystko to co kia, plus: 4×4, adaptacyjne zawieszenie, reflektory poza dyskusją, podgrzewaną przednią szybę prądem nie nawiewem, On star – miłą panią którą mogę pytać 24h na dobę, koło dojazdowe, wyświetlacz 8” na desce rozdzielczej który mogę konfigurować.
    Rozsądek i kasa, plus wyposażenie Opla przekonały mnie. Auta po upustach u sprzedawców różnią się 20000,00 zł.
    Bardzo chciałem mieć STINGERA ale przesadzili z ceną dla powyższej wersji. Top Kia może kosztować 250 tysięcy cena ok jak za V6 i 370KM lecz GT Line powinna być tańsza o 20000,00 zł to byłaby moja a tak, czekam na Opla.
    Ciekaw jestem pana zdania.
    Pozdrawiam Mirosław Kurek

    • Drobne info – Stinger ma chyba system odmrażania wycieraczek – jeśli dobrze to rozumiem dolna część szyby, gdzie wycieraczki parkują, jest podgrzewana. To nie to, co cała szyba, ale już całkiem sporo. W połączeniu z nawiewem może znacznie przyspieszyć czas doprowadzania auta do startu ;).

      • Ma Pan rację z tą szybą. Lecz ja uważam, że cena za wersję GT-Line jest wygórowana. Przytoczę wypowiedz Pana Petera Schreyera dotyczącą wersji topowej. Mówi on, że potrzeba 10-ciu lat by ludzie uznali Stingera za auto premium. Mowa o ludziach mających pieniądze. U nas Kia powinna na nowo zweryfikować cenę lub pomyśleć o poważnych upustach. Pominę Insignie oraz Mondeo które są tańsze a mają podobne parametry ale można kupić taniej Lexusa IS200 taniej. To jakieś jaja.
        Pozdrawiam Mirosław

  • Jechałem wersją 2.0 255 KM, GT Line z praktycznie całym możliwym dodatkowym wyposażeniem, co prawda bez szyberdachu, ale za to ze skórą Nappa, która w ostatnim cenniku nie jest już dostępna dla tej wersji wyposażenia (jak ktoś słusznie zauważył w komentarzu na YT). Szkoda, ale widocznie Kia chce mieć kolejny argument zachęcający nabywców do wersji GT (oprócz dużo lepszych osiągów, V6, AWD oraz zacisków Brembo i felg, które moim skromnym zdaniem są dużo ładniejsze w GT niż w wersji GT Line). Mazda nadal nie oferuje w wersji sedan modelu 3 silnika 165 KM dostępnego w wersji HB, by nie tworzyć wewnętrznej konkurencji dla modelu 6. Nawiasem mówiąc wersja 120 KM ma ponoć wg pomiarów na hamowni koło 140 KM i różni się od mocniejszej wersji jedynie softem oraz dłuższymi przełożeniami. Różnicę w mocy można po zakończeniu gwarancji zniwelować modyfikacją softu i cieszyć się niższym spalaniem i cichszą pracą dzięki tym dłuższym przełożeniom.

    Wracając do Stingera, środek faktycznie bardzo fajnie wykończony i przytulny, audio na moje ucho poprawne (ale podobnie jak pan Maciek nie jestem muzykiem). Coś tam z ceny również jest do urwania.

    Inna sprawa, że przyspieszenie dupy mi nie urwało, a jeżdżę na co dzień autem mającym sporo gorsze osiągi. Wśród komentujących pojawiają się głosy, że bliżej mu do Optimy GT (czyli rzędu 7,5 s do setki) niż do 6 s / 100, słyszałem również nieoficjalnie, że niektórzy pracownicy dealera również mówili między sobą, że auto „nie jedzie”. Niby tutaj jest 8-biegowy automat i napęd na tył zamiast 6 biegów i FWD w Optimie, ale jakoś tego nie czuć (a Optimą GT również jechałem), zwłaszcza że masa Stingera jest nieco wyższa. Nie porwała mnie zwłaszcza skłonność do zbierania się przy prędkościach rzędu 120-140 km/h.

    Wyciszenie również nieco poniżej oczekiwań (nie wiem, czy nie gorzej niż w moim aucie klasy D, które bynajmniej premium nie jest). Przyznam jednak, że do bardziej miarodajnej oceny potrzebowałbym trochę więcej czasu – ta niecała godzina to zdecydowanie za mało, a odbiór pewnych rzeczy typu przyspieszenie, jakość systemu audio albo hałas w trakcie jazdy jest mocno subiektywny i potrafi różnić się w zależności od dnia czy pogody. Poza tym prawda jest taka, że każde auto ma jakieś wady.

    Myślę, że jeśli kogoś na nią stać, wersja 3.3 V6 jest dużo ciekawsza. Jest też w pewnym sensie „korzystniejsza”, gdyż duża część różnicy w cenie między nią a wersją 2.0 wynika z wyższej akcyzy (18.6% vs. 3.1%).

    Oglądam wszystkie filmy pana Maćka i mam teraz duży dylemat, bo wszystkie auta, których zakup biorę pod uwagę, ocenił on przynajmniej dobrze. Wersje „ekstremalne” jak na moje obecne zarobki to Stinger, ale niestety tylko w wersji GT Line (i już niestety bez skóry nappa), może Giulia 2.0T 200 KM (ktoś pod poprzednim filmem o Stingerze pana Maćka chwalił się gigantycznym rabatem, jaki otrzymał), wersja bardziej sensowna z ekonomicznego punktu widzenia to Optima GT (ale tylko z szyberdachem, bo bez tego słupki B i C zamiast w piano black są wykonane z paskudnego plastiku – jak w Suzuki Baleno), potem Civic 1.5T (ale chyba jednak z manualem, pięknie się zbiera, IMO lepiej niż z CVT, spali też na pewno sporo mniej niż powyższe), Giulietta 1.4T 170 KM lub 1.75T 240 KM, nowa Fiesta 1.0T 140 KM w wersji albo ST Line albo Vignale, na końcu wersje „budżetowe”, czyli albo nowy Cactus po FL (ma mieć teraz mocniejszy silnik 1.2 o mocy 130 KM i 6-biegową skrzynię), albo Tipo z silnikiem 1.4T 120 KM w najwyższej wersji, która ma teraz ksenony.

    Giuliettą jechałem, ale przed FL (170 KM manual, teraz już tylko z dwusprzęgłowym automatem, podobnie jak najmocniejszy silnik), Cactusem 1.2T 110 KM przejechałem kilkaset km – całkiem przyjemne i dynamiczne autko (brakowało mu tej 6-biegowej skrzyni), na jazdę Fiestą ST Line lub Vignale na razie nie można się umówić, przynajmniej u mnie (w dużym mieście). Na Civica dają dużo mniejsze rabaty niż w Kii, a audio ma mocno przeciętne mimo 11/10 głośników (wyciszenia przy 140 km/h nie miałem okazji ocenić). Gdyby nie to, pewnie wziąłbym go ze względu na bezawaryjność Hondy oraz wysoką wartość rezydualną i przyjemność z jazdy. Fiesta oraz Cactus nie mają ani ksenonów, ani LEDów, ale pierwsza jak pan Maciek twierdził być może je dostanie (u dealera nieoficjalnie również to słyszałem). Niestety to dla mnie raczej sine qua non zakupu danego auta. Tipo pewnie raczej tylko w formie jakiegoś najmu, bo i tak max po dwóch latach chciałbym się go pozbyć.

    Poględziłem sobie wzorem pana Maćka 🙂 Nie będę Pana pytał, czy wybrałby Pan Optimę GT, o której wypowiadał się Pan nie raz bardzo pochlebnie, czy też Stingera, bo po ostatnich testach odpowiedź na to pytanie jest raczej jasna 🙂 Ja zapewne „pomęczę” się jeszcze jakiś czas z moim autem, które ma naprawdę sporo zalet (i dopiero 4 lata…), ale mnie momentami niemiłosiernie drażni. Dzięki temu być może żadnego z powyższych aut nie kupię w pierwszym roku jego produkcji, kiedy to jest największa szansa nadziania się na jakąś minę. Myślę, że Pan, który wziął Opla, mógł również negocjować cenę w Kii, a tak mogą czekać go różne niespodzianki w postaci choćby rzeczy drobnych, lecz irytujących – skoro jednak ma go w leasingu pewnie zdąży się go pozbyć zanim się to stanie. Ja z pewnością więcej Opla nie kupię, mimo że byłem przez moment zajawiony na Insignię 2.

    Pozdrawiam pana Maćka i wszystkich jego widzów.

  • Ja wiem, że o gustach się nie dyskutuję ale ten pasek od tylnych świateł… W czerwonym kolorze nie było tak tego widać. Ja rozumiem, że jest to dostosowanie konstrukcji do globalnych wymagań ale czy nie było by lepiej dać te boczne światłą (wymagana na niektórych rynkach) do zderzaka tak jak w amerykańskich autach z lat 90-tych??? Mimo tego detalu powracam do „argumentum ad stingerum :)”. Kia sprawiła, że niema uzasadnienia dla kupienia samochodu osobowego powyżej 150 tys zł innego niż ten. Na pewno dla mnie. Pozdrawiam.

  • A ja pomarudzę tylko poniekąd na temat, że dlaczego ktoś kiedyś uprał się i wbił do głowy znakomitej większości ludzi, że skóra na siedzeniu to luksus?
    Dlaczego nie może to być opcją?

  • Witam Pana orientuje się pan czy kia stinger jet wyposażona w hak holowniczy proszę o odpowiedź

  • Panie Macieju dziękuje za odpowiedź w sprawie bmw g30. Oba testy Stingera dały Panu jak widziałem wiele radości. Słychać ten entuzjazm. Śledziłem dane techniczne pojazdu i moją uwagę zwrócił mały 60 litrowy zbiornik paliwa dla wersji v6. To chyba w gt niedopatrzenie, bo zasięg mały. Przy dwulitrówce problemu już nie ma. To chyba jedyny problem. Za to wyposażenie w tej cenie bajka. Oby więcej takich aut to może zmieni się polityka cenowa za dodatki w niemieckiej trójce. Gdy przeglądałem cennik mercedes e coupe to widnieje tam dopłata za odchylaną osłonę przeciwsłoneczną. Stingerze przybywaj!!!

  • Szanowny Panie Macieju, to nie jest taka kwestia, że Kia Stinger nie występuje z silnikiem 2.0 i napędem AWD bo występuje… a przynajmniej jest produkowana. I sprzedawana choćby w Korei. Co więcej, tak wersja w Korei kosztuje w przeliczeniu na PLN ok. 130.000 zł. Nic tylko pokazać środkowy palec Kia Polska i samemu sprowadzić auto z Korei i to ładniejsze, z pięknym napisem Stinger centralnie na klapie bagażnika i innym znaczkiem Kia na masce. Może się zbierze większa grupa osób, która zamówi kilka sztuk 🙂
    Podaję namiar do strony koreańskiej:
    http://www.kia.com/content/dam/kwcms/kr/ko/files/XCK/price/price_stinger.pdf

  • Panie Macieju,
    podzielam Pański zachwyt Stingerem, auto piękne, wręcz fantastyczne. Jeździ dwie klasy lepiej od Optimy GT (jechałem jednym i drugim) i już prawie je kupiłem, ale… Jeśli ktoś (KIA) plasuje Stingera w klasie Gran Turismo, czyli aut na długie, komfortowe podróże to jak można wymagać przeglądów co 10.000 km?!? W moim przypadku absurdalne jest spędzanie dnia w serwisie co 2 miesiące, o kosztach nie wspominając. Czyli co – auto na pokaz? Przy okazji VW dla swojego silnika 2.0l 300KM wymaga przeglądów co 30.000km. Swoją drogą uważam, że to już przesada w drugą stronę, ale pokazuje że jednak można…
    Ehhh a miało być tak pięknie…