Gwiaździsty Sztandar, „My, Naród” i Statua Wolności

Tytułowa wyliczanka obejmuje typowe symbole USA. Co starsi obywatele tego kraju i narodu dopisują jeszcze chętnie maminą szarlotkę, indyka na Święto Dziękczynienia i gniecione ziemniaki (po amerykańsku to coś kompletnie innego od naszych czy nawet francuskiego puree). Ale jednak okazuje się, że do tych wszystkich ogólnoamerykańskich skojarzeń bezwzględnie trzeba dopisać Jeepa – a konkretnie model Wrangler.

Premiera nowej generacji tego modelu, która odbyła się w Los Angeles na salonie samochodowym 2017, pokazała dobitnie, że ten samochód ma w sobie gigantyczny ładunek symboliczny. Ale problem jest szerszej natury. Bo w przypadku Jeepa Wranglera „choroba” (postrzeganie go jako symbolu, legendy i ikony) ma o wiele większy zasięg. I że jako własny symbol wolności postrzegają go po prostu tłumy ludzi, których nikt by nawet nie podejrzewał o skłonności do pokonywania bezdroży, spania w cieniu karoserii terenówki i traktowania otrzepania się z kurzu jako czynności w pełni porównywalnej z kąpielą pod gorącym prysznicem… Przyznam się, że i ja w dużym stopniu odczuwałem takie „wolnościowe” uniesienie, kiedy zobaczyłem ten nowy samochód. I nie, nie umiem wytłumaczyć tego fenomenu. Na pewno ogromna w tym zasługa specjalistów od reklamy, ale nie przeceniajmy ich. Bo to auto (podobnie jak jego wszyscy poprzednicy od 1941 r.) samo się broni.

I samo „mówi” do nas. Że się nie boi. Niczego. Że choć jest nowoczesnym, lśniącym lakierem pojazdem, wesprze swego kierowcę zawsze i wszędzie. To widać od razu. I czuć. Wystarczy do niego podejść. To jest po prostu coś więcej niż samochód. Więcej niż najlepszy kumpel. No cóż, w końcu MacGyver też jeździł Wranglerem. I nie bez powodu powstała miejska legenda o Amerykaninie, który w testamencie kazał się pochować w swoim Wranglerze: „Wyciągnął mnie już z tylu niemożliwych sytuacji, że i z tej dziury 6 stóp pod ziemią wyciągnie”.

Tak, ta legenda żyje i ma się świetnie – i trudno się dziwić, biorąc pod uwagę, co z Wranglerem zrobiono dziś.

1945 Jeep® CJ-2A and all-new 2018 Jeep Wrangler Rubicon

Jasne, nawet użytkownicy Willysa Jeepa w 1941 r. już na pierwszy rzut oka rozpoznaliby w dzisiejszym, najnowszym wcieleniu to samo auto, te same cechy, tę samą zadziorność, pewność siebie, nieudawaną siłę i muskularność bez anabolików. Ale fakt, że auto o niebywale podobnej sylwetce i akcentach stylistycznych ma obie sztywne osie i dwie dźwignie wyboru przełożeń między przednimi siedzeniami, to jeszcze ciut za mało, by oceniać tego nowego. A ręczę Wam, że jeszcze zanim się dopcham do jazd testowych Wranglerem ‚2018, potrafię się zachwycić, bo jest czym.

Bo tak naprawdę wszystko się sprowadza do tego, że nie tracąc absolutnie nic ze swych legendarnych możliwości off-roadowych i zdolności przystosowawczych (przekształcanie nadwozia, demontaż jednych elementów i montaż innych etc.) oraz praktycznych, ten samochód stał się jednocześnie najprawdziwszym autem XXI wieku. Ultranowoczesnym zarówno pod względem konstrukcyjnym, jak i wyposażeniowym i funkcjonalnym.

  1. Hardware: aluminium, ultrawysokowytrzymała stal i magnez jako materiały do budowy ramy kratownicowej i nasadzonej na nią karoserii dla obniżenia masy i maksymalizacji sztywności nadwozia; zastosowanie najlepszych off-roadowych rozwiązań z historii marki, jak choćby składana w przód cała przednia szyba (ale lusterko wsteczne pozostaje na miejscu!); sztywne osie i układ przeniesienia napędu według najlepiej sprawdzonych rozwiązań (w tym dwustopniowa skrzynka rozdzielcza), ale o sprawności, wytrzymałości i funkcjonalności nieosiągalnej dla innych konstrukcji; zdolności terenowe (wykrzyż, kąty natarcia, rampowe i zejścia, prześwit i zdolność brodzenia) daleko poza zasięgiem wszystkich innych seryjnie produkowanych pojazdów osobowych, a w przypadku topowej specyfikacji off-roadowej „Rubicon” dodatkowo największe przełożenie podbiegu w historii samochodów osobowych seryjnych (84,2:1); elektrohydrauliczne wspomaganie układu kierowniczego zapewniające nieznany dotąd w tej kategorii pojazdów, precyzyjny feedback i prowadzenie na szosie, jakiego nikt jeszcze nie kojarzył z autem o sztywnych osiach; wielowahaczowe zawieszenie obu sztywnych mostów z elektrycznie odłączanym stabilizatorem osi przedniej, by zmaksymalizować precyzję prowadzenia i jakość resorowania w czasie normalnej podróży;
  2. Ogromnie wyśrubowana jakość wykończenia, pozwalająca na geometryczny skok zasięgu potencjalnej grupy docelowej, przenoszący auto jednym ruchem do grona samochodów także do codziennego użytku przez ludzi prowadzących w pełni miejski tryb życia, ale umiejących i lubiących wykorzystać możliwości terenowe (czyli przeniesienie modelu do kręgu SUV bez odsuwania się od dotychczasowej przynależności do absolutnych „prawdziwków” off-roadu), a także zwiększenie „rodzinności” auta przez zastosowanie licznych schowków, stojaków, złączy, zasilaczy etc.; bardzo dobre seryjne fotele o funkcjonalności i komforcie dalece wykraczających poza typową funkcję podpierania siedzenia i pleców; standardowa obecność klimatyzacji automatycznej, radioodtwarzacza, elektrycznych „wspomagaczy”;
  3. Dołączenie Wranglera do rodziny – także ten „prawdziwek” otrzymał wszystkie systemy ochronne i wspierające kierowcę, jakie są dostępne w innych modelach marki, wraz z choćby adaptacyjnym tempomatem, systemem nadzoru nad zmianą pasa czy cofaniem, autonomicznym systemem hamowania awaryjnego etc., dzięki czemu wielu dotychczas niechętnych temu modelowi klientów straciło ostatni kontrargument. Tym bardziej, że również od strony multimedialnej Wrangler wskoczył od razu do 3. dekady XXI w., oferując pełen zestaw łączności przewodowej i bezprzewodowej z oprzyrządowaniem i akcesoriami oraz ze światem zewnętrznym;
  4. Dla wielu rynków – w tym polskiego – ogromne znaczenie mieć będzie także fakt, iż wśród napędów oferowanych dla tego auta znalazł się benzynowy silnik o pojemności mniejszej niż 2000 cm3 – 4-cylindrowy benzynowy turbo 2.0 o mocy 280 KM. Podobnie jak pozostałe dwa (ikoniczny benzynowy Pentastar 3.6 V6 i zupełnie nowy turbodiesel V6, od 2019 r.), można go łączyć z wysokowytrzymałą manualną skrzynią 6-stopniową lub znaną już z innych modeli koncernu FCA, 8-stoponiową automatyczną, tyle że w wersji heavy duty (o ogromnie zwiększonej wytrzymałości).
  5. Tradycyjny dostawca akcesoriów marki – Mopar – przygotował jeszcze przed premierą nowego modelu po prostu gigantyczną ofertę elementów doposażenia Wranglera. Co prawda Wrangler i tak wszędzie da sobie radę z seryjnym fabrycznym wyposażeniem, czy to jako Sport, Sahara czy Rubicon, ale dzięki Moparowi może być łatwiej, ładniej, wygodniej, szybciej…

Generalnie – choć kompletnie czegoś takiego nie potrzebuję – pierwszy raz w życiu mam ochotę mieć to auto.

A biorąc wszystko pod uwagę, symbolika w USA została niniejszym bardzo poważnie rozbudowana.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.