Jeep Renegade 2019

Postęp ogromny, ale…

To do początku było bardzo ciekawe i udane auto. W 2014 r. stanowiło wręcz coś w rodzaju sensacji – a rynek przyjął je bardzo dobrze, nawet jeśli mały Jeep nie podbił segmentu i nie został bestsellerem. Ale jego kształty, nawiązania do legendy, a przy tym niewątpliwie wysoka jakość, nowoczesność i awangardowość sprawiły, że wielu klientów (a może nie oszukujmy się: wiele klientek, bo okazał się pieszczochem kobiet) zobaczywszy go raz, nie mogło spać, póki go nie kupiło.

Auto jest niewątpliwie tego godne, szczególnie że nie jest po prostu autem klasy B+. Bo to jest samochód-deklaracja. Emanacja osobowości. Tym bardziej trzymałem kciuki, by Jeep niczego nie próbował zmieniać w charakterze.

A jednak zmienił. Na szczęście wyłącznie na lepsze. Bo po liftingu nie tylko doszły tu dwa nowe, ultraekologiczne silniki benzynowe (polskie!), ale też mnóstwo systemów i elementów, które sprawiają, że auto dobre staje się bardzo dobrym: z zakresu bezpieczeństwa (czynnego, a więc wspierające kierowcę). Pomijając już fakt, że można tu już mieć nowoczesne lampy główne diodowe, nie da się już potraktować Renegade’a jako li tylko ciekawie opakowane autko dla oryginała. Bo są tu teraz seryjnie wszystkie najważniejsze systemy, jak wykrywanie pieszych i autonomiczne hamowanie przed nimi, nadzór nad pasem ruchu, rozpoznawanie znaków, inteligentny tempomat, pilnowanie martwych pół lusterek itp.

No i pojawiła się nowa skrzynia biegów – dwusprzęgłowy automat. Nie jest zachwycający, ma skłonności do ospałości, ale to z pewnością ciekawa alternatywa dla manualnej przekładni.

Polskie silniki – czyli nowoczesne jednostki produkowane w zakładach Fiata w Polsce – to „niejednojajowe bliźniaki”, silniki benzynowe turbo bazujące na wzorcu z cylindrem o pojemności 0,33 l. Mniejszy jest 3-cylindrowy i z pojemności 999 cm3 rozwija 120 KM i 190 Nm. To bazowa motoryzacja nowego wcielenia Renegade’a – niestety, dostępna tylko z manualem. Drugi to silnik 4-cylindrowy o pojemności 1,3 l, który występuje w wersjach 150- i 180-konnej. Obie rozwijają 270 Nm momentu obrotowego. Wszystkie spełniają najostrzejsze normy spalinowe, wszystkie wyposażono w filtry cząstek stałych – podobnie jak jednostki turbodieslowskie. Te akurat znamy z poprzedniej generacji Renegade’a – wszystkie mają po 4 cylindry o pojemnościach 1.6 i 2.0. Mniejszy rozwija 120 KM, większy – 140 lub 170 KM. Topowe jednostki obu typów łączą się tylko z napędem na 4 koła i 9-stopniowymi automatami hydrokinetycznymi. Najmocniejszy diesel może być zamówiony w terenowej wersji Trailhawk 4WD, z reduktorem i wyposażeniem off-roadowym.

I wszystko byłoby cudownie, gdyby nie ospałość nowych napędów.

Ceny – we wrześniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.