Tucson 1.6T DCT

Jeszcze dosłownie chwilę temu ten samochód – niezależnie od tego, kto go stworzył i sprzedaje – stanowiłby „non-plus-ultra” w klasie kompaktowych SUV-ów. A fakt, że pochodzi z Korei, sprawiłby tylko, że europejscy producenci nadęliby się i natychmiast poszukali niewłaściwych przodków w dyrekcji Hyundaia lub szpiegów we własnych szeregach. Bo nowy Tucson jest naprawdę bardzo dobrym samochodem. Tak dobrym, by nie bać się większości produktów tego segmentu.

2016 Tucson tyl

Posłuszne i przewidywalne prowadzenie, precyzyjny układ kierowniczy, dość wysoki komfort resorowania mimo raczej jędrnych nastaw sprężyn i amortyzatorów oraz dobre hamulce to atuty bezdyskusyjne. Kolejnymi są przestronne i bardzo wygodne wnętrze, sensownie rozplanowany kokpit i duży bagażnik. Warto jednak podkreślić, że choć kokpit wygląda bardzo dobrze, w dotyku ujawnia spore oszczędności materiałowe – plastiki nie należą do najmocniejszych stron Tucsona. Za to wszystkie elementy są znakomicie spasowane.

2016 Tucson cockpit

Na okrasę Hyundai oferuje rozsądnie skomponowaną paletę silnikową – w tym niespotykany dotąd u Koreańczyków benzynowy silnik turbo średniej klasy pojemnościowej oraz dwusprzęgłową skrzynię biegów. Klasyczna skrzynia automatyczna dostępna jest z topowym dieslem o mocy 185 KM i jest to bardzo przyjazne połączenie, polecam! Absolutnie odradzam skrzynię manualną – to niemal kara za grzechy ze względu na paskudnie wielki skok pedału sprzęgła oraz dziwaczne, zupełnie nieergonomiczne umiejscowienie lewarka. Natomiast dwusprzęgłowa przekładnia oferowana do benzynowego silnika 1.6T jest konstrukcją katapultującą Hyundaia wprost do czołówki crossoverów. Działa jeszcze nie aż tak dobrze jak najlepsze konstrukcje z Grupy VW (szczególnie DSG w Volkswagenie), ale bezproblemowo stawiam ją na równi z niewiele ustępującą liderowi skrzynią SpeedShift w Fordach.

Także ten benzynowy silnik – rozwijający niespecjalnie imponującą moc 177 KM, ale za to elastyczny, cichy i zaskakująco oszczędny – trzeba wciągnąć do kategorii „atuty Tucsona”.

Wyposażenie – zarówno komfortowe, jak i ochronne – jest niezłe, ale w relacji do dość wysokich cen mogłoby być lepsze. I właśnie to – oraz jakość plastików w kokpicie – sprawia, że wszystkim potencjalnym nabywcom poradzę, by zaczekali do liftingu. Koreańczycy potrafią się wsłuchać w rynek i na pewno się poprawią.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.