Piąte wcielenie miejskiego bestselleru Opla to zupełnie nowa konstrukcja i kontynuator pomysłu koncernu z Rüsselsheim, by para drzwi mniej lub więcej decydowała o kompletnej zmianie osobowości samochodu.

Tym razem nie ma mowy o teoriach spiskowych na temat „ubierania starego auta w nową skórę”: nowa Corsa JEST zupełnie nowa. Ma nową płytę podłogową, nowy układ jezdny, nowe silniki, nowe skrzynie biegów. Nowy jest także jej design – choć skojarzenie z Fiatem Cubo jest nieodparte…

Auto jest naprawdę atrakcyjne – przynajmniej w wersji 3-drzwiowej, która jest tyleż dynamiczna w linii, co żywa w charakterze. „Rodzinna” wersja 5-drzwiowa jest niezwykle… nijaka. Znaczy, o wiele praktyczniejsza od 3D, ale nie ma ani cienia charakteru. Przynajmniej z zewnątrz, bo kokpit jest identyczny – i równie ładny, żywy kolorystycznie i niebanalny w rysunku. Na pewno może i będzie się podobać, choć plastiki nie sięgają poziomu rywali o większych ambicjach. Wielka szkoda, że co najmniej konsola środkowa między fotelami jest wykonana tak, jakby w ogóle nikt nie próbował jej zamocować, a po prostu położył poszczególne jej elementy jeden na drugim. Wystarczy lekkie pociągnięcie, by zdemontować całość.

Deska rozdzielcza jest prosta i bardzo czytelna, drastycznie inna od modnych dziś udziwnień żarzących się ostrymi kolorami. Zegary są tak spokojne, że aż może zbyt spokojne. Za to nigdy nie każą kierowcy się zastanawiać, co właściwie widzi. Fakt, że wyświetlane między nimi informacje o znakach drogowych są niemal niewidoczne – wolałbym tu jednak trochę koloru, bo sam ideogram znaku ograniczenia prędkości czy zakazu wyprzedzania nie rzuca się kierowcy w oczy.

Nie uwiódł mnie po raz kolejny system multimedialny i nawigacyjny – taki sam jak w modelu Adam. Wymaga stałego, kablowego podłączenia smartfonu, na którym zainstalowane są odpowiednie aplikacje. Wszystko to razem sprawia, że ani to łatwe w użyciu, ani intuicyjne. Fakt, że za to tanie, a skuteczne i ładne, a to argumenty o sporym znaczeniu.

Jędrne i nieźle wyprofilowane fotele są obite bardzo atrakcyjną wizualnie tapicerką, która jednak nie robi dobrego wrażenia – w dwóch z podstawionych do testu aut, mimo minimalnego przebiegu, widać było już zmęczenie materiału, zwijanie się tapicerki, wyciąganie… W dodatku w 3-drzwiowej Corsie dolne mocowanie pasa całkowicie zasłania pokrętło regulacji pochylenia oparcia – a to już gruba „wtopa”.

Żadnej wpadki nie da się za to przypisać układowi jezdnemu. Jest raczej z tych bliżej twardości niż „kanapy”, ale bardzo sprawnie radzi sobie z nierównościami jezdni i wybiera je prawidłowo, a w dodatku cicho, i nie buja się ani na boki, ani wzdłużnie. Wciąż zapewniając co najmniej dobry komfort resorowania.

Układ kierowniczy to jedna z najlepszych konstrukcji w aktualnych modelach Opla. Szybki w reakcjach, rzadko kiedy wywołujący podsterowność, choć może o nieco za dużym przełożeniu, optymalnie wspomagany, wyposażony w funkcję „City” (wzmocnienie wspomagania na czas manewrowania np. na parkingu), daje też dobre czucie jezdni.

Hamulce są dobrze wyczuwalne i skuteczne.

Większość silników już znamy z innych Opli, ale wisienką na torcie są nowe benzynowe jednostki 3-cylindrowe, 90- i 115-konne 1.0 Ecotec Turbo DI. To jeden z największych argumentów na korzyść nowej Corsy – niezwykle wysoka kultura pracy (w ogóle nie słychać, że to „odkurzacz” R3!), zadowalająca moc – no i zupełnie nowa, 6-stopniowa skrzynia biegów z układem przełączania odległym o lata świetlne od typowego dotąd „mieszania patykiem w piasku”: lewarek przemieszcza się ciasno, precyzyjnie, dość niewielkimi skokami. Fakt, że wciąż zdarza mu się przyhaczyć podczas szybkiego przejścia 2-3 lub 4-5, ale i tak to zupełnie nowa jakość u Opla.

Razem: nie rzuca na kolana, ale to naprawdę dobre auto. Mam nadzieję, że Opel opanuje początkowe problemy z mocowaniem elementów wnętrza – a wówczas dla kogoś, komu spodoba się ten design, Corsa będzie dobrym wyborem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.