DS7 Crossback 2.0 BlueHDi 180 AT8

Piękne wspomnienia, piękna rzeczywistość

Ten samochód naprawdę aż namacalnie nawiązuje do najpiękniejszych dni Citroena. Znów z pozoru bezsensowne rozplanowanie wnętrza i absurdalna stylistyka, udziwnienie robiące wrażenie zaplanowanego tylko po to, żeby zrobić coś inaczej. Znów znajomo wyglądające przełączniki, które się okazują kompletnie nieznane albo „od czapki”. I znów awangardowe rozwiązania. Jak w archetypicznym Citroenie sprzed lat…

Tym razem, pomijając fakt, że wszystko to opakowano w po prostu wzorowe wykończenie – zarówno materiały, jak precyzja wykończenia są imponujące, mamy do czynienia z autem, które odsuwa się od teoretycznych pobratymców (SUV/crossover klasy średniej) pod względem rozwiązania kwestii resorowania. Jest niby klasyczne i takie same, jak wszyscy robią, ale jednak prawdziwie citroenowskie. Jakby żywcem przeniesione z C6 – bo czego by nie mówić dobrego o C5, aż tak komfortowe jak tu, w DS7, nie było. Bo DS7 zachowuje się, jak archetypiczny Citroen na hydropneumatycznym zawieszeniu. Czyli buja się i pływa jak łódka Bols, ale zarazem robi to tak, że pasażerowie mają wrażenie płynięcia nad jezdnią. Ma nawet taką samą przywarę, jak tenże archetypiczny Citroen: na krótkich nierównościach poprzecznych jego zawieszenie hałasuje. Ale przy całej swej bujliwości, system błyskawicznie i skutecznie, aktywnie, kasuje wychyły związane z przeciążeniami. A o te łatwo przy tak mocnym i szybkim silniku i świetnej automatycznej skrzyni biegów.

Ale DS7 zaskoczył mnie czymś jeszcze: ma system widzenia nocnego, który bardzo sprawnie wykrywa wszelkie „żywe przeszkody”, niewidzialne dla ludzkiego oka nawet w świetle znakomitych lamp LED. Co prawda obraz pokazywany na wirtualnym zestawie zegarów nie jest takiej wysokiej jakości, jak w Audi czy Mercedesie, ale swą rolę spełnia doskonale.

A na okrasę wnętrze po prostu wysmakowane. Nawet jeśli absurdalne, z wyraźnym fetyszem designera do kwadratów, rombów i płaszczyzn, które się przecinają jak w grafikach Eschera…

Wspaniałe auto, choć drogie wściekle.

DS7 cennik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

1 komentarz