Warto by było…

IMG_5014Chryslera już w Polsce nie ma. W Europie właściwie już też. Szkoda. Szkoda pod wieloma względami, ale chyba najbardziej z tego względu, że nasz rynek omijają naprawdę ciekawe samochody. Jasne, każdy „petrolhead” chciałby, żeby dostępne były różne Hellcaty czy choćby R/T Scaty (opisane tu i tu), ale mam na myśli zupełnie inne modele. Bo umówmy się: rynek nasz aut jest w ogromnej większości drastycznie zunifikowany. Poza Alfami (które się już też kończą przecież!!!) nie istnieje np. w klasie średniej samochód dla normalnego zjadacza chleba, który wywołałby emocje samym wyglądem. Dlatego uważam, że warto by było…

IMG_5018Warto by było zmienić logotypy i opisy na tym samochodzie. Mógłby się nazywać Lancia Lybra czy Thesis – albo i Fiat Croma czy Argenta. Wybór jest. A byłoby o co powalczyć, bo Chrysler, którym jeździłem na testach jurorskich w Los Angeles, to naprawdę cholernie dobre auto.

WCOTY_102Chrysler 200S jest najzwyczajniej w świecie bardzo ładny. Ma w sobie to coś, co powoduje, że auto budzi respekt. Niemcy nazywają to „Überholprestige”, czyli „image ułatwiający wyprzedzanie” – bo zobaczywszy w lusterku wstecznym muskularny, tryskający testosteronem samochód, kierowca odruchowo stara się mu zejść z drogi. W tym przypadku zupełnie bez złych myśli – które zwykle wywołują różne niemieckie „premiumy”, a szczególnie wielkie SUV-y świecące z daleka długimi. Bez złych myśli, bo ten samochód jest sympatycznym siłaczem, bez śladu arogancji czy agresywności.

WCOTY_103Temu wyglądowi dokładnie odpowiada charakter: samochód odbiera się zza kierownicy jako bardzo solidny, mocny, godny zaufania. Ma sportowo jędrne zawieszenie, które jednak nie ogranicza komfortu jazdy – zresztą wysokiej klasy, niezwykle wręcz wygodne fotele i tak doskonale izolują od stanu drogi. 200S to także samochód świetnie się prowadzący – nie „jak na auto amerykańskie”, a po prostu świetnie. Owszem, zbyt silnie wspomagany układ kierowniczy niepotrzebnie odziera precyzyjny mechanizm ze zdolności do przekazywania informacji kierowcy, ale to przecież „bułka z masłem” dla konstruktorów, gdyby zechciano Chryslera przenieść na ziemię europejską. Jako rywal dla Passata i spółki wprowadziłby do klasy średniej ożywczy powiew nowości – również dzięki bardzo ciekawie zaprojektowanemu, ergonomicznemu, wyposażonemu w „rodzinne” atrybuty (schowki etc.) i bardzo dobrze wykonanemu wnętrzu.

WCOTY_054Oczywiście, musiałby spełnić jeden warunek. Mieć co najmniej jednego diesla w ofercie. Teraz oferowany jest tylko z dwiema jednostkami benzynowymi do wyboru: 2.4 i 3.6 V6. Jeździłem tym większym, w dodatku z napędem na cztery koła – i byłem zachwycony. Ciut powyżej 6 s do „setki” przy średnim spalaniu nieco ponad 10 l/100 km/h, mając do wtóru fantastyczne pomruki dużego silnika – świetnie! Ale to oczywiście nie jest oferta dla europejskich flot. Tu potrzebny jest silnik 2.0d o mocy 130-180 KM. Fiat ma takie silniki w ofercie, więc w czym problem?

WCOTY_100Na pewno chętnych byłoby sporo. Sam bym rekomendował to auto.

Chrysler 200S spec

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.