BMW X2 xDrive25d

A ja jestem maracuja…

Tak mi się skojarzyło z dowcipem, który moje dzieci przyniosły jakieś 15 lat temu z podstawówki. Chodzi o to, że „nie wiem, co powiedzieć”. Bo już całe wieki nie miałem do czynienia z samochodem, co do którego aż tak bardzo nie miałem żadnego stosunku emocjonalnego. Wręcz obawiam się, że pozostawiwszy go na parkingu, miałbym szansę go odnaleźć po powrocie tylko dzięki wyjątkowemu lakierowi – tak dalece jest nijaki, choć w oparciu o założenia, powinien być aż wściekle rozpoznawalny! A ja go z trudem w ogóle pamiętam!

No dobrze, pamiętam doskonale, że się świetnie prowadzi – to naprawdę najprawdziwsze BMW, mimo przednionapędowej platformy, poprzecznego silnika etc. Napęd na 4 koła (typu Haldex, choć tu nazywa się na pewno inaczej – xDrive to tylko określenie) jest znakomity i niezwykle skuteczny, a 8-stopniowa automatyczna skrzynia biegów – wyśmienita. Zawieszenie jest wybitne – ale tylko o ile jedziemy po gładkim asfalcie, a i to lepiej, byśmy lubili twarde resorowanie, bo podwoziowcy BMW zrobili wiele, by X2 każdemu kojarzyło się ze sportowym prowadzeniem w typie co bardziej męskich modeli BMW w historii marki.

Ale jeśli mam mieć skojarzenia z archetypami BMW, to bardzo proszę, by w znakomicie pomyślanym i zaprojektowanym kokpicie o świetnej ogólnej solidności spasowania nie przytrafiały się plastiki rodem z klasy mocno poniżej budżetowej (jak powiedziałem w filmie, Kia Ceed ma lepiej wykończone boczki drzwiowe, niż 3 razy droższe BMW X2…) czy zupełnie chore pomysły w rodzaju górnego kotwiczenia pasa tak, że przebiega on po szyi kierowcy… No i jeszcze kierownica M, która skrzypi przy ściskaniu – rozpacz! Aha, to też takie trochę nie na miejscu, biorąc pod uwagę cały etos BMW jako aut dla kierowców – w opadach śniegu taki zasięg wycieraczki oznacza, że lewy przedni słupek ma jakieś 50 cm szerokości…

Co najmniej dziwacznie wyglądają też szczeliny, które niewątpliwie wspierają aerodynamikę auta, prostując turbulencje na przednich kołach – ale myślę, że dałoby się je jakoś lepiej wykończyć…

Razem: dziwnie…

Cennik_Modelowy_BMW-24.02.2018

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

1 komentarz

  • Zakup tego egzemplarza zwyczajowo powinien kojarzyć się ze złym gustem – karykaturalne zestawienie poszczególnych elementów auta (tj. kolorystyka, napompowany wygląd przedniego pasa, umiejscowienie średniowiecznego drążka zmiany biegów w relatywnie nowoczesnym kokpicie) wywołuje skojarzenia z tzw. wiejskim tuningiem, a wysokiej cenie zakupu towarzyszy nieprzemijające poczucie tandetnych detali szpecących relatywnie niezły całokształt.