Audi A3 Sportback 1.4 TFSI COD

W Grupie VW jest porządek. Każdy ma swoje miejsce i swoją rolę. Dlatego nawet jeśli ktoś będzie najgłośniej krzyczeć (albo najbardziej przekonująco szeptać ci w ucho), że Audi A3 „to przecież po prostu Golf, tylko z droższą nazwą”, nie słuchaj. Bo nawet jeśli technicznie ma rację, to i tak Audi będzie tym z „lepiej urodzonej” części rodziny.


Oczywiście, ja wiem, że Audi praktycznie nie istniało, kiedy szef Volkswagena i wnuk Ferdinanda Porsche, Ferdinand Piech, postanowił zreanimować tę markę – ale to tylko taka restytucja monarchii. Audi ma w sobie błękitną krew i już.

A nowe Audi A3 po prostu ma w sobie „to coś”. Wsiadasz – i chociaż aktualny Golf jest fantastycznie wykończony, od razu wiesz, że jesteś w takim hmmm… Po prostu w lepszym miejscu. Niby ani jeden element nie jest wykonany z materiałów lepszych niż te w Golfie, ale zarazem wszystko emanuje po prostu klasą.

A właśnie za to się płaci w klasie premium.

Poza tym rzeczywiście jest to Golf. To znaczy samochód poskładany z tych samych klocków, co Golf. Równie dobrze się prowadzi (no dobrze, zawsze ma bardziej skomplikowaną, droższą i bardziej komfortową konstrukcję tylnej osi, co w innych modelach Grupy zarezerwowano dla najmocniejszych wariantów), napędzają go równie sprawne silniki (jeden z moich ulubionych silników w ogóle to właśnie ten z testowego auta, 1.4 TFSI 140 KM COD, czyli z odłączaniem dwóch cylindrów przy niepełnym obciążeniu), równie znakomitą skrzynię biegów, jest równie oszczędny i ma tak samo stabilną cenę. Tyle że nazywa się Audi.

I, jako się rzekło, zapewnia w jakiś sposób o wiele lepszą atmosferę w kabinie. Ale na tym między innymi polega geniusz ludzi, którzy kierują Grupą. Golf jest dla każdego, Octavia dla rodziny z dużymi potrzebami transportowymi, Leon dla bardziej wyczulonych na design i charakter sportowy, a A3… Umie tyle samo, co „rodzeństwo”, ale…

Ale ma kartę wstępu do droższych lokali!

Styczeń 2013

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.