Kia Soul 2014/Kia Sportage 2014

Koreańczyków najwyraźniej nie wolno spuścić ani na chwilę z oka. Znów bez najmniejszego respektu dla bardziej renomowanych producentów wypuszczają na rynek auto, które po prostu ma sprawiać frajdę – nie jak sportowy bolid, a jak fun-car. Tak jak np. MINI czy Fiat 500.

Kia Soul nr 2 jest bardzo podobna do tej pierwszej, ale zarazem zupełnie inna. Dojrzalsza, duuuużo lepiej wykończona, wygodniejsza, lepsza. Nie żeby pod każdym względem – wybór napędu zmniejszono do dwóch silników i dwóch skrzyń biegów, ale to naprawdę wystarczy. Soul ma rywalizować z MINI, a nie MINI Cooperem S; z Fiatem 500, a nie Abarthem 500. I jako taka, spełnia właściwie wszystkie wymagania. Oferuje nawet pod wieloma względami dużo więcej niż rywale. Bo jest duża i wygodna, bo ma lepiej dopracowaną ergonomię… OK, wciąż układ kierowniczy nie zna położenia centralnego jako neutralne, samonawracające, zawsze trzeba w czasie jazdy wykonywać maleńkie ruchy korygujące tor jazdy. Ale – i to jest ogromne zaskoczenie – to technicznie rzecz biorąc wszystkie już zastrzeżenia do Soula! Bo przecież narzekanie, że nie jest gokartem lub supersportową maszyną, nie ma najmniejszego sensu, nie po to powstała i nie po to jest nabywana.

A propos nabywania: przy tak skonstruowanym cenniku, jaki zaprezentowano dla drugiego Soula, jest to samochód jak najbardziej wart polecenia. Wygodny, dobrze wyposażony seryjnie (a można tu mieć niemal wszystko, co wymyślono w dziedzinie elektroniki, a z bezpieczeństwa – większość), ze znakomitymi warunkami gwarancyjnymi. No i naprawdę atrakcyjny wizualnie.

Niejako na marginesie: nowe wcielenie Kii Sportage na pierwszy rzut oka (na drugi i trzeci zresztą też) właściwie się nie różni od poprzedniczki. Za to zostało świetnie dopracowane jakościowo – i to naprawdę widać. Wewnątrz oczywiście przede wszystkim… W każdym razie Sportage pozostał równie dobrym samochodem jak dotąd, ale przebywa się w nim o wiele lepiej. I jest to różnica kwantowa.

Dwie powyższe opinie podsumuję w jedyny sensowny sposób: motoryzacyjni Koreańczycy (i Kia, i jej koncernowy brat, Hyundai) w większości dziedzin dogonili lub prześcignęli już Japończyków. Powiem więcej – pod wieloma względami także Europejczycy nie są już dla nich wzorcami. A wygląda na to, że w Korei czas płynie szybciej…

Marzec 2014

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.