Ten typ tak ma

Absolutnie okropny samochód! Fatalnie niepraktyczny, krzykliwy, z obrzydliwym wyświetlaczem zamiast pięknych, typowych dla Audi zegarów, w dodatku nie można w nim otworzyć i zamknąć dachu z kluczyka. Skandal!

A jednak to jeden z tych samochodów, które mógłbym nabyć (natychmiast, gdyby mnie było stać) wbrew wszystkiemu, czym są. Z prostego powodu, który tu obwieszczałem już wielokrotnie: życie jest za krótkie, żeby jeździć nudnymi samochodami. Jeśli nie masz dzieci (albo, jak to jest u mnie, dzieci już poszły z domu w cholerę), natychmiast zacznij sobie szukać samochodu w typie Audi TT Roadster. Właśnie takiego nierozsądnego, niefunkcjonalnego, bezsensownego. Nawet sobie nie zdajesz sprawy, jak fantastyczne doznania zapewnia taki pojazd – ekscytuje do tego stopnia, że nie możesz się powstrzymać, żeby w niego wskoczyć, nawet jeśli masz w planach tylko wycieczkę do kiosku na końcu ulicy, przy której mieszkasz. 300 m. I nie ma takiej możliwości, żebyś po zaparkowaniu nie obejrzał się za nim, odchodząc. A jeśli parkujesz pod domem, będziesz kilka razy na godzinę pod byle pretekstem wyglądał i zerkał na jego bezsensowną sylwetkę – jakże pięknie bezsensowną! Takie samochody pozwalają zrozumieć chorobę pn. Alfa Romeo, w przebiegu której posiadanie samochodu nie wymaga uruchamiania i użytkowania auta – bo w większości przypadków samochód jest tak piękny, że wystarcza frajda z patrzenia nań. Niemniej w Audi TT Roadster jeszcze będziesz jeździć, jeździć, jeździć. Będziesz zrzucać dach natychmiast po uruchomieniu silnika, nawet przy minus 20 – byle tylko nie padało.

Ale warto przy tym pamiętać, że ten samochód to nie same emocje, nie sama uroda, nie sam charme. To wspaniałe auto do jeżdżenia. Prowadzi się jak gokart, choć rzeczywiście, daje się odczuć pewną pracę nadwozia w porównaniu z modelem Coupe, z twardym dachem. Wyczuwalna jest też różnica masy na niekorzyść kabrioletu. Ale żeby to dostrzec, trzeba się wsłuchiwać i wczuwać w samochód, jak hipochondryk w swe serce. Normalny człowiek będzie po prostu zachwycony. Wszystkim: znakomitym silnikiem, wyśmienitą dwusprzęgłową skrzynią biegów, genialnym kompromisem między sportową twardością a komfortem resorowania, obłędnie precyzyjnym układem kierowniczym, zachwycającymi fotelami i perfekcyjną jakością wykończenia kokpitu. Ten samochód jest tak wspaniały, że nie przeszkadza nawet zbyt silny wpływ designera na projekt deski rozdzielczej – minimalizm jest super, ale wystarczy w zupełności taki, jak w Audi A3. Ale… Ale jeśli to TT Roadster, to już trudno, niech będzie.

Reasumując, muszę nawiązać do wypowiedzi niebywale zwykle marudnego kolegi red. Łukasza Bąka z „Dziennika-Gazety Prawnej”. Opisując Audi TT Roadster, oświadczył: „Mam pewien problem z tym samochodem. Fantastycznie jeździ, daje gokartową przyjemność z prowadzenia, ale… wstydzę się nim poruszać z otwartym dachem. Bo faceci w rurkach dziwnie się za mną oglądają…” No więc muszę Cię zmartwić, Łukaszu: nie za Tobą się oglądają. I nie tylko faceci w rurkach. To taki typ samochodu, który odwraca głowy wszystkim.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.